Recenzje tematycznie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzimowierstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzimowierstwo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 października 2022

149) "Słowiańskie wróżby i wyrocznie" - Rafał Merski

   Rafał Merski to żerca i popularyzator wiedzy o Słowiańszczyźnie, zwłaszcza w jej duchowym wymiarze, biorąc głównie pod uwagę szeroko pojęte wierzenia i mitologię. Jedną z publikacji poświęcił "Słowiańskim wróżbom i wyroczniom". Temat niezwykle ciekawy, ale i trudny, bo wymagający sporej wiedzy. Jak autor poradził sobie z tym wyzwaniem?

   Książka R. Merskiego porusza cały szereg zagadnień od funkcji żercy i dziada wędrownego przez Welesa i pojęcia przeznaczenia uosobionego w Doli i Rodzanicach po znaczenie roślin i zwierząt w wierzeniach Słowian aż do tytułowych wróżb z najróżniejszych rzeczy i zjawisk. Rozpiętość spora, treść bardzo interesująca, poparta wieloma przykładami ze źródeł pisanych, archeologicznych oraz etnograficznych. Widać w tym ogromną wiedzę pisarza, jego przygotowanie do tematu i pasję.
 
  Szczególnie zajmujące są rozdziały dotyczące wróżenia z zachowania zwierząt oraz roślin. Pozwala to też na wyciągnięcie wniosków o wyjątkowym traktowaniu niektórych gatunków przez Słowian poprzez ich konotacje z bóstwami czy generalnie siłami nadprzyrodzonymi. 

   Od strony merytorycznej i przygotowania autora jestem pełna podziwu, ponieważ włożył w tę publikację wiele trudu i mogę ją polecić z czystym sumieniem.

   Gorzej rzecz ma się od strony technicznej. Ewidentnie brakuje tu dobrego korektora i redaktora, którzy wyłapaliby literówki, nieścisłości w zapisie cytowanych sporych fragmentów (np. wszędzie zaznaczone kursywą, wyśrodkowane itp.), ujednoliciliby przypisy (np. podania źródła cytatu - do przypisu, a nie zwartego tekstu). Ponadto, skoro książka ma wstęp, to przydałoby się i zakończenie. Bez tego "Słowiańskie wróżby i wyrocznie" kończą się tak jakby ktoś wyrwał pracę z rąk żercy i nie pozwolił mu jej dokończyć. Dobrym dodatkiem jest bibliografia, ale warto byłoby dodać chociaż rok wydania książki, z której korzystał autor, bo niektóre prace naukowe z biegiem lat są aktualizowane razem z postępem badań, a tytuł pozostaje ten sam.

  "Słowiańskie wróżby i wyrocznie" to przyjemna lektura, którą się wręcz pochłania, jeśli oczywiście jest się zainteresowanym przedstawionym tematem. Styl Rafała Merskiego jest lekki i klarowny, posługuje się językiem przystępnym dla laika, a trudniejsze pojęcia wyjaśnia, co jest ważne przy próbie dotarcia do jak najszerszego kręgu odbiorców.

   Moim zdaniem to pozycja, której warto poświęcić czas i uwagę ze względu na zawarty ładunek merytoryczny, a przymknąć oko na techniczne rozwiązania. Napisana z pasją i wiedzą może zarazić miłością do Słowiańszczyzny, a przy okazji przybliżyć mentalność i duchowość naszych przodków.

   

sobota, 13 sierpnia 2022

143) "Modlitwy słowiańskie" Rafała Merskiego

  Rynek wydawniczy powoli wypełnia kolejne nisze nowymi tytułami, co dotyczy m.in. szeroko pojętej słowiańskości. Można spotkać książki naukowe, powieści, komiksy, różne poradniki inspirowane dziedzictwem kulturowym etc. Jednak czy w tym wszystkim udało się Wam spotkać publikacje dotyczące sfery czysto duchowej rodzimej wiary współczesnej? Ile z nich jest wiarygodnych? Ile może stanowić wskazówkę dla osób poszukujących swojej drogi, chcących wyłamać się ze schematu obecnie kultywowanego w naszym kraju?

   Przeglądając zasoby internetu, trafiłam na książkę Rafała Merskiego pt. "Modlitwy słowiańskie". Znając wcześniejsze utwory tego autora, zastanawiałam się czy są one bardziej ogólnikowe czy bardziej szczegółowe i dopracowane od tych pozostałych. Zaryzykowałam, zamówiłam i nie żałuję. Pozytywnie się zdziwiłam. Czemu?

  "Modlitwy słowiańskie" to obszerna publikacja podzielona na dwie części. Pierwsza szczegółowo omawia rodzaje, rolę i znaczenie modlitwy w słowiańskim społeczeństwie, również w kontekście mitologiczno-obrzędowym. Zawiera też całe bogactwo przytoczonych modlitw i zaśpiewek z sąsiednich obszarów. Jest to swego rodzaju niezwykłe doświadczenie, ponieważ ich echa pobrzmiewają do dziś w niektórych regionach, mając przełożenie na codzienne sytuacje i zachowania. Czasem to tylko przysłowie, czasem element tradycji skryty pod chrześcijańskim płaszczem, który zakrył dawne, pogańskie wierzenia. Ma to miejsce nie tylko w przypadku świąt i obrzędów, ale nawet w osobowościach świętych, np. św. Mikołaj to Weles, Eliasz to Perun etc. Wystarczy prześledzić zapisy etnograficzne, by uzmysłowić sobie, że święci chrześcijańscy charakteryzują się tymi samymi cechami, co bogowie Słowian. Nie warto zamykać się na nowe, trzeba pozostać otwartym, nie pozwolić wtłoczyć swego umysłu w ramy schematu i prostych archetypów. Często korzenie sięgają głębiej niż myślimy, a obecnie panująca religia niechętnie przyznaje się do wchłonięcia pogańskich elementów w celu szybszego przekonania do siebie większej ilości osób. Jak nie mieczem, to podstępem. Ale do rzeczy. Pierwsza część to kopalnia wiedzy i mnóstwo wskazówek. Druga część to już zbiór współczesnych modlitw uszeregowana wg tego, komu są dedykowane, dzięki czemu łatwo odnaleźć konkretny utwór potrzebny w danej chwili.

  Ta publikacja jest przemyślana, świetnie ułożona i zredagowana, dobrze przygotowana merytorycznie, z bogactwem przypisów i ciekawą bibliografią. Język jest klarowny, przystępny, a jednocześnie przenikający głęboko do serca. Zasiewa ziarno, które pod wpływem Dadźboga może przynieść obfite plony. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Tę książkę czyta się szybko, wręcz pochłania.

   Ponadto warto zwrócić uwagę na ilustracje, które okraszają drugą część lektury. Przedstawiają głównie bogów. Są przepiękne, dopracowane, drobiazgowe, tchną prawdziwe słowiańskim duchem. Klimat nie do przecenienia. Twarda okładka gwarantuje, że książki się nie zniszczy mimo wielokrotnego użytku. To wydanie naprawdę zachwyca.

   Czy "Modlitwy słowiańskie" Rafała Merskiego są dla każdego? Prawdziwą radość z lektury będą czerpać osoby zainteresowane szeroko pojętą słowiańskością, duchowością naszych przodków, słowianofile, a chyba przede wszystkim rodzimowiercy. Uważam, że może ona pomóc obrać zagubionym nową drogę. Może gdzieś wśród przytoczonych modlitw do bogów, któryś z czytelników odnajdzie treści, których sam nie umiał ubrać w słowa?

Według mnie recenzowana lektura jest godna uwagi i zasługuje na szersze komentowanie, zwłaszcza w gronie rodzimowierców z różnych stron Polski, co mogłoby skutkować jakąś konferencją lub zbiorową publikacją w tym zakresie. "Modlitwy słowiańskie" wypełniają pewną lukę w słowiańskiej niszy, ale to dopiero początek. Warto, by inni dorzucili swoją cegiełkę w tym temacie.

niedziela, 23 maja 2021

94) "Słowianie. Wiara i kult" - Rafał Merski, Grzegorz Antosik

   Fundacja na Rzecz Kultury Słowiańskiej WATRA w 2019 roku patronowała wydaniu książki Rafała Merskiego i Grzegorz Antosika pt. "Słowianie. Wiara i kult". To krótka lektura licząca niewiele ponad sto stron. Jej zadaniem jest przedstawienie sfery duchowej Słowian i ich dziedzictwa w sposób prosty oraz przystępny, by dotrzeć do szerszego kręgu czytelników. Czy autorom udało się osiągnąć zamierzony cel?

   Pierwszy rozdział traktuje o najważniejszych bogach, m.in. Perunie, Welesie czy Świętowicie. W zestawieniu zabrakło kobiecych bogiń, np. Mokoszy. Krótki spis, czasem opatrzony cytatem z jakiejś kroniki. Rzecz ciekawa, acz niewyczerpująca tematu.

   Rozdział drugi przedstawia w dużym uproszczeniu demonologię słowiańską, dzieląc pomroki na polne, powietrzne, leśne, wodne, domowe oraz wilkołaki. Interesujące opisy mogące zaintrygować czytelnika na tyle, by skłonić go do dalszych samodzielnych poszukiwań.

   Rozdział trzeci opisuje święte miejsca Słowian, skupiając się przede wszystkim na znanych ze źródeł historycznych świątyniach, gajach oraz wyspach. Tu występuje prawdziwy wysyp cytatów z krótkimi komentarzami, co znacząco wzbogaca merytoryczność tekstu.

  Rozdział czwarty pokrótce omawia ofiary w kulturze słowiańskiej, sporo miejsca poświęcając tym krwawym ze zwierząt. Autorzy posiłkują się licznymi cytatami. Bardzo ciekawym fragmentem jest wskazanie pewnych rytuałów, nawet w XIX i XX wieku występujących licznie na terenie wschodniej Słowiańszczyzny. 

   Książka pod względem treściowym jest bardzo interesująca i idealna dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z rodzimą kulturą. Napisana prostym językiem. Tłumaczy najważniejsze zagadnienia sfery duchowej. Pod tym względem spełnia swoje zadanie.

   Największą bolączką tego wydania jest jego redakcja, a raczej brak korekty jako takiej. Nazwy własne pisane małą literą, liczne powtórzenia, błędy interpunkcyjne związane głównie z przecinkami, błędy ortograficzne i stylistyczne (zła odmiana przez przypadki, nieodpowiednie końcówki wyrazów, niepoprawne zapisy z "nie"), brak ujednoliconego formatu cytowania, np. raz kursywą, innym razem jako cudzysłów lub kompletnie bez zaznaczenia tego. Problemem jest również brak przypisów, a w takiej pracy powinny się one znaleźć. Momentami bardziej skupiałam się na błędach niż na treści. Czasem to tak mnie denerwowało, że miałam ochotę zostawić lekturę (albo mówiąc dosadniej - rzucić w kąt).

   "Słowianie. Wiara i kult" Rafała Merskiego i Grzegorza Antosika to lektura - ciekawostka. Dobra na leniwe popołudnie. Na pewno przypadnie do gustu mniej wymagającym słowianofilom i okaże się pomocna dla początkujących.

sobota, 6 czerwca 2020

63) "Powiernik. Bogowie i stwory" - Franciszek M. Piątkowski, czyli w lekkiej formie o słowiańskiej mitologii

   Słowiańskie gry, filmy, muzyka, książki. Czas na zbiór opowiadań. F. M. Piątkowski to autor "Powiernika" i "Widzącego", powieści z uniwersum słowiańskiego, które łączy postać Marka Lichockiego, zawodowo adwokata, a prywatnie wybrańca bogów. Mężczyzna przewija się również przez twór autora "Powiernik. Bogowie i stwory. Opowiadania".
   Zgodnie z tytułem - to zbiór opowiadań, których narratorem i głównym bohaterem jest wspomniany już prawnik. Poszczególne rozdziały książki dedykowano różnym słowiańskim demonom, dzięki czemu można je lepiej poznać. Ponadto świetnie uzupełniają treść powieści Piątkowskiego, np. o Bezmirze czy Radku wegetarianinie. Wydaje mi się, że układ rozdziałów został dobrze przemyślany i dostosowany do chronologii zdarzeń w powieściach.
   Marek to postać o zacięciu kryminalnym. Ze względu na swoje wykształcenie, zainteresowania, umiejętności i znajomości umie odnaleźć się w takichże zagadkach. Ma nosa do szukania śladów zostawionych przez złoczyńców, którzy nie są ludźmi. Jego wiedza w zakresie demonologii słowiańskiej pomaga mu w pracy nad trudnymi przypadkami, których nie są w stanie rozstrzygnąć policjanci, prokuratorzy, medycy. Można go określić mianem superbohatera, bo czego się nie dotknie, wszystko mu się udaje, ale wymaga to od niego wysiłku i ponoszenia ryzyka utraty zdrowia, a nawet życia. Jest inteligentny, oczytany, a jednocześnie zabawny. Nie zamyka się w schemacie prawnika. To równy chłop, na którego mogą liczyć przyjaciele i znajomi, a przede wszystkim rodzina, która stanowi jego oczko w głowie. Jako rodzimowierca i wybraniec bogów chroni Lublin przed stworami, ale ma czułe i wrażliwe serce na krzywdę każdej istoty, co udowadnia m.in. przy historii północnicy czy mściwca, choć może bardziej w tych przypadkach pasowałoby określenie sprawiedliwy.
   Opowiadania poświęcono pomrokom. Można tu spotkać bezkosta, strzygonia, wąpierza, licho, północnicę, kikimory, mściwca, bzionka, domowika, żmija, tęsknicę czy nawet rusałki. Każdy rozdział przybliża ich naturę, historię, sposób działania. Jedne są bezmyślne, działają instynktownie, inne - inteligentne i przebiegłe, polują na swoje ofiary. Czemu? Z chęci zemsty, mordu, zadania cierpienia, które same otrzymały za życia od  swych oprawców.
   Najbardziej zapadło mi w pamięci opowiadanie "Pragnienia" tyczące się tęsknicy. Porusza ono ważne współcześnie kwestie ludzkiego zobojętnienia na los innych przechodzącego w zainteresowanie, gdy tej drugiej osobie dzieje się krzywda, bo można poplotkować, a może nawet wykorzystać sytuację na swoją korzyść. To zimny, wyrachowany, pozbawiony uczuć świat, który spowija nas swoim mrokiem. Naprawdę, daje do myślenia.
   "Kupała" zaskakuje przeniesieniem w czasie. Piękne krajobrazy, zwyczaje, wspomnienia. Gdyby można było cofnąć się w czasie do wybranego miejsca, zobaczyć przeszłość i porównać z obecnym stanem wiedzy na ten temat, jak łatwiej byłoby naukowcom, historykom i archeologom, w odtwarzaniu przeszłości i krzewienia o niej wiedzy kolejnym pokoleniom. Wizja takiego Lublina bardzo mi się spodobała. Może autor mógłby ten pomysł rozwinąć w innej książce? Sądzę, że niejednego miłośnika Słowiańszczyzny mogłaby ona zainteresować. 
   Autor porusza tu ważne tematy jak gwałty, zabójstwa z zemsty, przemoc w rodzinie, morderstwa niemowląt, alkoholizm, samotność, złe lokowanie uczuć, samobójstwa itp. Każde opowiadanie, każda pomroka powstała z ludzkiej duszy to jakby osobisty dramat danej osoby. Nic nie jest proste w ocenie. Nie ma jednoznacznych sądów. Pisarz pokazuje tą drogą perspektywę, gdy ofiara może się zemścić, gdy to pragnienie ją zaślepia, krzywdzi przy tym niewinnych. Przykład Lichockiego udowadnia, że czasem wystarczy  kogoś wysłuchać i uzmysłowić mu, co robi, by przebudził się z letargu, który wyłącza jego człowiecze odruchy (choć czasem patrząc na to wszystko z boku, ma się wrażenie, że najgorszą bestią na ziemi jest człowiek, który zadaje cierpienie dla własnej przyjemności, a zwierzę zabija, by przetrwać. Z tej perspektywy to zwierzęta mają w sobie więcej odruchów człowieczeństwa niż ludzie, którzy znęcają się nad słabszymi. W tym miejscu żałuję, że nie ma takiego mściwca, który pomściłby wszystkie zwierzaki, które doznały krzywd z ludzkiej ręki. Oj, wtedy taka bestia dwa razy zastanowiłaby się nad tym, co robi, zanim zadały cierpienie niewinnej istocie). Piątkowski postawił przed sobą trudne zadanie, z którego wybrnął. Pozornie lekkie opowiadania, zawierają trudne tematy, nad którymi warto się pochylić i czytać między wierszami.
   Pisarz w zbiorze opowiadań użył bardzo prostego, klarownego języka, który ułatwia odbiór treści. Dialogi w porównaniu z jego poprzednimi utworami ewoluowały, stały się bardziej naturalne. Gdy sytuacja na to pozwala, pojawia się charakterystyczny humor autora, który tylko dodaje smaczku. Jego styl sprawdza się też w opisach przyrody, krajobrazów, co widać m.in. w opowiadaniu "Kupała", "Licho" czy "Gołębnik".
   Najbardziej żałuję, że tak niewiele miejsca poświęcono domowikowi. Uwielbiam tego gagatka. Dodaje życiu Lichockich lekkości, to przyjaciel na dobre i złe, jednocześnie strażnik domowego miru. Ponadto, może autor pokusiłby się o krótkie opowiadania dotyczące zwyczajów i obchodów świąt przez rodzimowierców, np. swaćby Asi i Marka, Jarych lub Szczodrych Godów, Dziadów w nieco rozszerzonej formie niż ma to miejsce w powieściach?
   Warto zwrócić też uwagę na formę wydania książki. Piękna okładka autorstwa Marty Żurawskiej przyciąga uwagę, intryguje. Pokazuje, że w każdym z nas oprócz człowieka, drzemie też ciemna strona, bies, którym możemy się stać. Pytanie tylko, który? Delikatne, czarno-białe ilustracje, tej samej autorki, wprowadzają w nastrój opowiadań. Są bardzo klimatyczne, surowe, bez zbędnych ozdobień. Odzwierciedlają to, co w nich najważniejsze. To sygnał dla czytelnika, na co zwrócić uwagę, gdzie tkwi klucz do zrozumienia danego utworu. Książka posiada dużą czcionkę, która ułatwia lekturę. Przyłożono się też do korekty redakcyjnej, ponieważ znane z poprzednich wydań literówki i powtórzenia znacznie się zmniejszyły, co jest niewątpliwym atutem. Tak dopracowane książki od graficznej i redaktorskiej strony naprawdę chce się czytać i podziwiać.
  "Powiernik. Bogowie i stwory" F. M. Piątkowskiego są przyjemną lekturą, którą dosłownie się pochłania. Miłośnicy Słowiańszczyzny odnajdą tu bogaty świat pomrok, które nie wyginęły wraz z przyjęciem chrześcijaństwa. To dobre uzupełnienie uniwersum ze świata Marka Lichockiego. Warto też nadmienić, że ten zbiór opowiadań dotyka wielu współczesnych problemów, które podano w lekkiej formie, ale nad którymi trzeba się zastanowić, dokąd jako ludzie zmierzamy, co jest w życiu najważniejsze, jakim wartościom hołdujemy. Polecam!