Recenzje tematycznie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Kassala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Kassala. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2022

145) "Słowiański szlak. Czas Bogini" - Ewa Kassala

   Co czaiło się w lasach za życia naszych przodków, gdy powszechnie wyznawano wiarę w wielu bogów? Jak wyglądała codzienność? Z jakimi problemami się borykano? Jak im zaradzano? Czy wierzenia miały istotny wpływ na życie? Jak wyglądała pozycja kapłanów i kapłanek w strukturze społecznej? Jak obchodzono poszczególne święta? Jakim bogom oddawano cześć? Jacy byli? Jakimi dziedzinami zarządzali? Jak wybierano władcę, kto podejmował wiążące decyzje? Czym była polityka rodu? Jakie znaczenie miał kraj Polan na arenie międzynarodowej jako obszar pogański? Czy przyjęcie chrześcijaństwa zmieniło je? Jak w ogóle do tego doszło i dlaczego? Gdzie mogła znajdować się rodowa siedziba Piastów? W jaki sposób powstał Poznań? Co takiego znajdowało się w Gnieźnie? Pytań bez liku, odpowiedzi nieco mniej, ponieważ naukowcy wciąż poznają ową epokę naszego kraju. Specjaliści różnych nauk skupiają na odtworzeniu drobiazgów z tamtych czasów. W dużej mierze to historycy, archeolodzy, etnolodzy, lingwiści etc. Z dekady na dekadę nasza wiedza wzrasta, przeszłość odkrywa przed nami kolejne tajemnice, jedne hipotezy upadają, by inne mogły powstać. Jedno się nie zmienia, ciągnie nas ciekawość, chęć poznania własnych korzeni.

   Na niektóre z powyższych pytań odpowiada najnowsza powieść Ewy Kassali pt. "Czas Bogini", która rozpoczyna nowy cykl zwany Słowiańskim Szlakiem. Pierwszy tom został osadzony w czasach młodości Mieszka I, za panowania jego ojca w powieści zwanego Siemomysłem. Akcja kończy ok. roku 966 po przyjęciu chrztu przez władcę Polan. O czym opowiada? Kogo się tyczy? Kto odgrywa znaczącą rolę? Czy główny bohater to mężczyzna, czy tradycji stanie się zadość i kobiety pokażą swoją siłę?

  Książka została podzielona na trzy części. "Czas Siemomysła" oraz "Czas Strażniczki" skupiają się na przybliżeniu znaczenia pewnych aspektów kultury słowiańskiej, tradycji i wierzeń. Omawiają znaczenie Nocy Kupały, wspólnego świętowania, wyboru odpowiedniego miejsca do tego. Podają przykłady niektórych stworów typu latawiec czy rusałka. Przedstawiają nieco bliżej wybranych bogów, jak Weles, Dziewanna, Nyja. Informują czym różni się chram od kąciny. Natomiast "Czas Mieszka" kręci się wokół chrztu i wszelkich wydarzeń mających do niego przygotować. Jest wejściem w historyczny byt Polski.

  Warto podkreślić przygotowanie merytoryczne autorki, które widać na każdym kroku. Zaczynając od Jordana i jego historii, przez Wichmana i Gerona po samą Dobrawę. Czerpie ona ze źródeł, wykorzystuje znane fakty i umiejętnie wplata we własną opowieść o czasach minionych. Czytelnik niezaznajomiony z  tematem będzie miał problem z oddzieleniem ich od fikcji, a to nie lada sztuka. Szczególnie cenne są przypisy, które informują o archeologicznych aspektach powieści, np. o Poznaniu, szkieletach psów czy czaszce wiedźmy. Nie bez znaczenia są konsultacje ze znawcami tematu, co przebija się zwłaszcza w relacji z bitew, opisywaniu ówczesnego uzbrojenia, strategii wojennej, zachowaniach wrogów, np. Wieletów. Uzmysławia to czytelnikowi, ile jeszcze przed nim do odkrycia, ile rzeczy nie wie. Wczesne średniowiecze to nie epoka barbarzyńców z epoki neolitu, a rozwój silnych struktur społecznych, które uwarunkowały późniejszy rozwój państw europejskich w naszym rejonie. Owszem, duże znaczenie w tej mierze ma przyjęcie chrześcijaństwa i zasad kierujących światem zachodnim, ale nie należy pomijać miejscowych dokonań (można wziąć pod uwagę organizację Słowian Połabskich, np. Rugię). Pisarka pokazuje, że terytorium Polan rozwijało się. Tu również budowano grody, zabezpieczano miejscową ludność przed zewnętrznymi agresorami, doceniano kunszt militarny. Przy tym nie pomija tych mniej chwalebnych czynów związanych z handlem niewolnikami, tj. własnymi pobratymcami, omawiając szczegółowo skąd się brali, jak ich dzielono, dokąd trafiali i za ile, na co przeznaczano dochody z ich sprzedaży, wskazując na źródła. Podaje przykłady ich podróży docelowej.

Przed czytelnikiem Ewa Kassala odmalowuje niezwykle barwnie fizyczne otoczenie Polan. Zarówno grody, jak i bory, leśne trakty, okolice jezior, szuwary. Tkwi w tym magia. W tej książce można poczuć się jak w domu. Myślę, że docenią to zwłaszcza polscy czytelnicy spoza granic naszego kraju, którzy tęsknią za rodzimymi krajobrazami. Szczególnie w pamięć i w serce zapadł mi opis Ostrowa Tumskiego opasanego Wartą i Cybiną. To przepiękny rejon, a jak wspaniale musiał wyglądać w X wieku, gdy jeszcze wiele okolicznych terenów nie było tkniętych ludzką ręką. Jakich bogów wówczas czcili Polanie w okolicy? Gdzie mieściła się kącina? Jak wspaniale czyta się o znanych sobie miejscach. Równie dobrze autorka opisała Ostrówek, jakby raj na ziemi. Wspaniałe lasy, rzeka, źródełko i życzliwi mieszkańcy, od zwierząt po ludzi. Czytelnik powinien również zwrócić uwagę na szczegółowe przedstawienie architektury, zarówno miejscowej, jak i zachodniej. Kierując się wskazówkami archeologów, historyków i własnymi spostrzeżeniami na podstawie źródeł pisanych pisarka stworzyła słowny pomnik historii. Tak malowniczo oddane detale sprawiają, że wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach i widzi się je. Te słowa przenoszą do tamtego świata, pozwalają cofnąć się w czasie, obejrzeć te nieistniejące już krajobrazy.

   Książka jest bardzo przemyślana pod względem konstrukcji i planu wydarzeń. Myślę, że ten zabieg sprawia, że czytelnik ma czas na wniknięcie w klimat powieści, poznanie bohaterów, wyrobienie własnej opinii, a przede wszystkim zaznajomienie się z tematyką przygotowania do przyjęcia chrztu przez Mieszka I oraz przyczyn tego stanu rzeczy. 

  Ewa Kassala kreuje postacie, które są prawdziwe, ludzkie, mają swoje lepsze i gorsze dni, wzloty i upadki, co sprawia, że czytelnik odbiera je jako autentyczne. W sercu szczególnie zapada obraz Ragan. Historia tej starszej porusza do cna. Przeszła zbyt wiele w życiu, doznała wielu krzywd, a mimo to poszła drogą pomagania innym. Starała się być dobrym człowiekiem, lecz dla własnej córki miała jedynie w podarku dystans, nie potrafiła okazać jej miłości. Może to skutek przeszłości i tego co przeszła. Zamknęła się emocjonalnie na swoje potomstwo, ale jak wiemy dziś, to trauma, którą trudno przepracować i wymaga profesjonalnej pomocy. A wtedy? Wiedźma jej nie zostawiła, nie porzuciła, zapewniła jej podstawową opiekę, a ostatecznie oddała tam, gdzie wg niej miałaby najlepiej. Na swój sposób troszczyła się o nią. Młodsza Ragana, córka wilczycy, nie miała łatwo od samego początku. Najpierw odrzucenie ze strony jedynej bliskiej osoby, potem poświęcenie się w imię miłości. Wiecznie sama, choć otoczona kwieciem ludzi, a serce wielkie, łaknące ciepła i domowego ogniska. Tak wyglądają ludzkie dramaty po dziś. Mimo wszystko kobieta odnalazła się w swoim życiu, znalazła swoje powołanie, miejsce i działała. Nie poddała się, choć mogła. Ruszyła z podniesioną głową. Wiele poświęciła, ale również zyskała, choćby pod względem duchowym. 

Świętosława, matka Mieszka, to kobieta niezwykle silna. Zawsze wiernie trwała przy boku swego męża, wspierała go i motywowała do dalszej pracy. Była niezwykła. W powieści wrażenie robi podejście jej męża do niej po zachorowaniu. Można by sądzić, że sytuacja potoczy się zupełnie inaczej, a jednak miłość zwycięża.

Mira, Strażniczka Chramu. Jej pierwsza wycieczka do Gniezna i pierwsza samodzielna Noc Kupały pokazała, że ma swoje za uszami. Środki odurzające wydobyły z niej to, czego być może sama pragnęła i jaka była, niezwiązana żadnymi konwenansami i regułami. Starsza Mira to już osoba bardziej zrównoważona, patrząca szerzej, licząca się z konsekwencjami swoich działań. Zdrada ze strony bliskiej osoby musiała być dla niej bolesna, może nie mniej niż śmierć, a mimo to serce nie sługa. W końcu była posłanniczką miłości. Pochodziła z rodu panującego, pełniła ważną funkcję, a mimo to odnosiła się do ludzi jak do równych. Nie dzieliła ich wedle pochodzenia. Dola wyznaczyła jej trudną rolę przeprowadzenia wyznawców dawnych bogów przez nowe, przyjęcie chrztu i powolne „nawracanie” ludu na prawidła chrześcijańskie. Jej inicjatywa wspólnych kobiecych modłów, niosących miłość i wsparcie, robi niesamowite wrażenie. To kobieta trzeźwo myśląca, łaknąca nade wszystko pokoju, szacunku i miłości między pobratymcami. 

Z mężczyzn prym wiodą Siemomysł i Mieszko. Jestem pewna, że niełatwo było obmyślić ich kreację, by byli tak prawdziwi, ale udało się. Widać to zwłaszcza podczas ich rozmów, spotkań na polanie, ich wzajemnego odnoszenia się do siebie. To urodzeni władcy, którzy znają ciężar swoich obowiązków, ich ceny. To nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim odpowiedzialność, dalekosiężne przewidywanie skutków różnych decyzji i uprzedzanie ruchów potencjalnego wroga w obronie swoich poddanych. 

Moją uwagę przykuł Lubomir i Draga. Ten pierwszy z racji swego charakteru i pasji. Nawet samo imię oddaje sens jego jestestwa. Ten drugi - uwielbiam postacie bajarzy, którzy pod swoimi opowieściami kryją bezcenne wskazówki i wiedzę minionych pokoleń. Jego wersja o kwiecie paproci robi wrażenie. Nie tylko ze względu na główną bohaterką, ale nade wszystko jakie przesłania ze sobą niesie. I to zapytanie na końcu, które wskazuje jakim jest się naprawdę człowiekiem i co się liczy. Każdy odpowiada indywidualnie, sam sobie, w duchu, w ciszy. Miło też przeczytać o Lechu, Czechu i Rusie, tj. wspólnych korzeniach naszych narodów. Draga to postać intrygująca, kusząca, nieodgadniona. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom, w którym, mam nadzieję, znajdzie się więcej szczegółów o nim. Ma ogromny potencjał. A ile historii może jeszcze opowiedzieć? Ile opowieści przedstawić złaknionej wieści z szerokiego świata publice?

Między bohaterami tej lektury zawiązują się relacje, które mają większe bądź mniejsze znaczenie dla fabuły. Nie ma tu przypadku. Każda postać odgrywa swoją rolę, a to tylko dowód, że są naprawdę dobrze przemyślane. Wzrusza wątek miłosny pomiędzy Raganą a Mieszkiem, Świętosławą a Siemomysłem, gdzie miłość gra pierwsze skrzypce, stawiając dobro ukochanego ponad własne, rozumiejąc czym jest poświęcenie, wsparcie, zaufanie i szacunek. Te relacje są tak prawdziwe i jednocześnie tak idealne. Myślę, że każda kobieta skrycie marzy właśnie o tak czystym i gorącym uczuciu, gdzie można stać się jednością również na poziomie duchowym i umysłowym, dosłownie odczytując po mimice czy drobnych gestach, a nawet spojrzeniu zamierzenie drugiej połowy. Zwracając uwagę na relacje rodzic – dziecko autorka postawiła na przeciwieństwa. Z jednej strony trudna miłość Ragany do córki, która źle się jej kojarzyła, a mimo to kochała ją na swój sposób, a z drugiej Świętosława, która swoim potomkom nieba by uchyliła (warto zwrócić uwagę na wspomnienia Mieszka z  okresu dzieciństwa). W tym przypadku warto jeszcze wspomnieć o Jagnie i jej poświęceniu się dla rodziny (jak inaczej to nazwać?). Mimo cierpienia, ugryzła się w język, by ratować bliskich. O przyszywanym rodzicielstwie można mówić w przypadku siostry Siemomysła i jej podopiecznej Mirze. Piastówna mimo braku matki zawsze mogła liczyć na ciotkę, jej wsparcie, dobre słowo i radę. Była obok, gdy tego potrzebowała. W powieści nie spotkałam się z przypadkiem prawdziwej przyjaźni, takiej na dobre i złe, ale prawdziwa nić porozumienia zadzierzgnęła się między Mieszkiem a Jordanem. Może to zależność, może ciekawość, ale koniec końców, obydwojgu zależało na tej znajomości. Warto zwrócić uwagę na ukazanie jej rozwoju od dzieciństwa księcia Polan po wiek dorosły, tj. stopniowo. Dzięki temu kapłan stał się naturalnym wyborem Piasta przy planowaniu chrztu i wprowadzenia chrześcijaństwa na swoje tereny. 

Powieść pokazuje wykorzystywanie przez mężczyzn swojej pozycji wobec kobiet. Jeden z nich postępował tak jak wielu przed nim i wielu po nim, ale jego przykład szczególnie porusza ze względu na kobietę, którą wybrał, a która naprawdę kochała męża i miała malutkie dzieci. Taki szantaż jest poniżej jakiegokolwiek poziomu. Jaki ona miała wybór? Praktycznie żaden. Oddała, co miała, swoje ciało, by ratować bliskich, a mimo to woj naruszył mir jej rodziny. Podobnie rzecz ma się z wiedźmą. Żadnych skrupułów. Tu dobrze sprawdza się powiedzenie, że karma wraca. 

    Jedna z bohaterek wypowiada pamiętne słowa: "(...) kobiet, które boją się się przyznać do tego, co je spotyka, jest więcej. Najczęściej nie mówią nikomu, co je trapi. Same dźwigają swój ból. Podziwiam, jak wiele potrafią znieść dla dobra bliskich. I jak umiejętnie ukrywają cierpienie." Jak bardzo są to aktualne słowa, jak niewiele się zmieniło w tej kwestii, ile dramatów rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami każdego dnia? Ile łez wylanych? Ile dziecięcego niezrozumienia i samoobwiniania się z powodu sytuacji między rodzicami? Ile ofiar mobbingu, przemocy domowej, wykorzystania seksualnego podają statystyki oficjalnie? Ile pozostaje w cieniu? Jak im pomóc? Jak dać siłę do przerwania błędnego koła? Dziś mamy na to prawne narzędzia, lecz czy są umiejętnie wykorzystane? Pytanie, na które każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

Nie bez znaczenia pozostaje również zastosowanie przeciwieństw wśród kobiet. Mira to Słowianka, kapłanka, wolna, niezależna, odważna, samodzielna, szczera, jednocząca się z naturą, bez zahamowań w stosunku do mężczyzn, traktująca się z nimi na równi. Z kolei Dobrawa to czeska księżniczka, praktykująca chrześcijanka, które z całego serca wierzyła w swego Boga i stosowała się do jego reguł. Była cicha, spokojna, spolegliwa, pokorna, powściągliwa, znała swoje miejsce na dworze i w hierarchii, nie wychodziła przed szereg, wiele swych myśli ukrywała przed światem dookolnym, szła trasą wyznaczoną przez ojca i męża. Dopiero później pokazała swój charakter, pozwoliła opaść masce i wyzwoliła swoją energię. Małżeństwo wykrzesało w niej ogień. Dwie kobiety po dwóch stronach szali, inne charaktery, innej wiary, innych zasad, ale jednak łączyła je miłość do władcy Polan i wejrzenie na dobro poddanych, nade wszystko. Tym samym autorka udowodniła, że wspólne cele mogą jednoczyć osoby o kompletnie odmiennych wartościach. Wróg może stać się sprzymierzeńcem. 

W powieści Kassala podkreśla znaczenie kobiecości, jej unikatowej formy dla przyrody i życia w ogóle. Siłą płci żeńskiej jest niesienie i wychwalanie miłości pod każdą postacią bez względu na status społeczny czy wyznawaną wiarę. Jedność, wzajemna pomoc, nić porozumienia. Doskonale widać to na przykładzie funkcjonowania Chramu. Strażniczki czuwają nad stróżkami, uczą je i przygotowują do życia, szkolą, dają cenne wskazówki. Czuwają również nad kobietami z podległych sobie ziem, stając w ich obronie, gdy te o nią poproszą. Tak jak w poprzednich książkach istnieje kobiece miejsce mocy, miejsce odosobnione, gdzie mężczyźni na co dzień nie przebywają. Pisarka opowiada o kobiecym, boskim aspekcie, podkreślając fakt jedności we wszystkich wierzeniach, o dwoistości natury bogów.

"Czas bogini" jest osadzony w kraju Polan, za czasów gdy na nasze ziemie zaczęły przenikać idee chrześcijaństwa. Autorka świetnie ukazała zasady tej wiary, zachowania jej wyznawców na przykładzie Czechów czy Niemców. Pokazała świat oczami Jordana, który podporządkował swoje życie Bogu i żył w zgodzie z jego regułami, i to było niezwykłe doświadczenie. Ukazała również perspektywę Bolesława Okrutnego, jego postrzeganie kwestii grzeszenia i wybaczania, gdzie w drogę wchodzi podwójna moralność, charakterystyczna dla tych, którzy opacznie rozumieją podstawy chrześcijaństwa, dostosowując je do swoich potrzeb. Z jednej strony skromność w zachowaniu i prezentowaniu się, z drugiej – kosztowne kościoły, złoto i drogocenne dary dla Watykanu na spełnienie próśb o koronację oraz danina na rzecz państwa kościelnego. Dobry przykład na skorumpowanie tej instytucji podała Mlada, siostra Dobrawy, tłumacząc jej, że bez znajomości, darów i „wiedzy” niewiele się tam ugra. Ta powieść naprawdę dobrze pokazuje te wszystkie niuanse. 

   Jak Słowiańszczyzna to i wiara słowiańska, politeistyczna. Przedstawiono m.in. Noc Kupały i Dziady jesienne w uogólnionym zarysie, dając posmak świąt obchodzonych przez naszych przodków. Wspomniano również o tradycji malowania jaj podczas Jarych Godów czy topienia Marzanny. Poruszono temat Gniezna i jego religijnego znaczenia, umiejscowienia chramu, na który mogą wskazywać wykopaliska archeologiczne. Przedstawiono część bóstw, z czego szczególnie zapadła mi w pamięć wizja Ragany o Welesie. Kwestią kontrowersyjną są dla mnie słowa Miry: "Wszystkie boginie, bez względu na to, jak każdą z nich nazywamy, są jedną Boginią, a wszyscy bogowie są jednym Bogiem" (s. 105). Nie zgadzam się z takim pojmowaniem bogów słowiańskich. Na Bliskim Wschodzie funkcje bóstw się przenikały, a i sami wyznawcy ich łączyli. Tam było to możliwe, jednak czy u nas również? Wydaje mi się, że nie, ale to tylko moje zdanie. Warto w tym zakresie zasięgnąć opinii współczesnych rodzimowierców. Sprawa podobnie ma się z troistością bogini. Wiadomo, powieść to fikcja literacka i autorka kreuje swój własny świat przedstawiony. Warto zaznaczyć, że idea owej jedności bogów dobrze wpisuje się w schemat wszystkich książek tej pisarki jako motyw przewodni i pod tym względem to pasuje. Zastanawiam się też nad pewnym słowem, a raczej jego znaczeniem religijnym. Świętosława "nie życzyła sobie, żeby pod jej dachem wymawiano którekolwiek z imion Złego" (s. 50). Kim jest ów Zły? W dalszym kontekście trąci to mocno chrześcijańskim diabłem. Skoro matka Mieszka była poganką, to idea szatana raczej nie była jej bliska duchowo. Co zatem autorka ma na myśli, wkładając takie słowa w usta jednej z poganek? W powieści pojawia się również motyw czerpania wiedzy od duchów za pomocą zespolenia się z nimi, tak, w sensie dosłownym i przenośnym (s.190). To łączenie cielesności z duchowością, choć może być odbierane jako naruszenie pewnego sacrum. Czy człowiek mógł stać się bogiem nawet przez chwilę i właśnie w ten sposób? Kolejną kwestią jest zapis imienia jednego ze słowiańskich bogów, tj. Świętowita u pisarki przemianowanego na Świętowida. Jedna literka, a całkiem sporo zmienia, biorąc pod uwagę miejsce jego kultu i porównując jego imię do imion innych bogów, np. Jarowita, Rujewita etc. Ponadto nie jestem w stanie przejść obojętnie obok kolejnego w twórczości autorki opisu bestialstwa nad zwierzętami. Doskonale zdaję sobie sprawę, że kiedyś ofiary z nich były na porządku dziennym, ale czy naprawdę trzeba opisywać to w ten sposób? Można wspomnieć, przejść dalej do głównego wątku. Wrażliwszym nie polecam fragmentu o szczennych suczkach, zwłaszcza jeśli ma się w domu psiego przyjaciela, za którym wskoczyłoby się w ogień.

   "Czas bogini" cechuje lekki i przyjemny styl, pełen barwnych i plastycznych opisów, dzięki czemu czytelnik ma okazję przenieść się w czasie i poznać kulisy funkcjonowania kraju Polan na najwyższym szczeblu, zapoznając się z rodzimą dynastią, ich tajemnicami, uczuciami i postrzeganiem świata. Ewa Kassala porusza w tej powieści trudne tematy jak gwałt, przemoc, szantaż, trudne codzienne wybory, nieumiejętność okazania swojemu dziecku miłości. Jednak w tym wszystkim rodzi się również miłość i nadzieja, które są lekarstwem na wszystko, które dają siłę na walkę z przeciwnościami losu. Ta powieść to prawdziwy książkowy wehikuł czasu. Autorka pokazała czytelnikom swoją wersję narodzin naszego kraju, a jednocześnie słowami utkała przepiękną materię o słowiańskiej kobiecości, ukazując światu jednocześnie jej delikatność i siłę. I w tym tkwi klucz do zrozumienia tej książki. Ona przede wszystkim opowiada o kobietach, które miały wpływ na czas przejścia pomiędzy dwoma religiami, słowiańską i chrześcijańską, między starym a nowym, by ta zmiana dokonała się powoli acz bezkrwawo i bezboleśnie. Krew z wizji nie byłaby dobrą wróżbą dla raczkującego państwa na arenie międzynarodowej koalicji chrześcijańskich krajów. Świat przedstawiony w tej powieści jest pełen barw, trudnych wyborów, konsekwencji swoich decyzji, ale nade wszystko miłości. To ona jest motorem napędowym bohaterów i to ona stanowi o sile postaci. Ona i tylko ona. Im ktoś ma jej więcej w sobie, tym więcej dobrego uczynić może. Dla przyszłej Polski był to czas przełomu. Tu udało się to uchwycić.

   To powieść przede wszystkim dla osób zainteresowanych historią Polski, życiem Mieszka I i przejściem między pogaństwem a chrześcijaństwem. Wizja autorki to jedna z możliwych dróg. Ciekawa. Osoby skupione przede wszystkim na wierzeniach słowiańskich mogą tu odnaleźć elementy obchodów Nocy Kupały i Dziadów jesiennych, co nieco o tryźnie, znaczeniu Gniezna. O samych bogach czy stworach raczej tu niewiele informacji. Mam wrażenie, że są tylko tłem dla głównej fabuły, ciekawostką, ozdobnikiem. To element, którego mi tu zabrakło, ale może kolejne tomy to nadrobią?


PS Dziękuję wydawnictwu Sonia Draga oraz autorce, Ewie Kassali za egzemplarz książki.

niedziela, 10 października 2021

108) Czym byłby świat bez miłości? "Maria Magdalena. Wyzwolona kobiecość, odnaleziona boskość" Ewy Kassali

  Odkryj w sobie boginię, królową, stań się panią samej siebie! Z jednej strony te słowa brzmią jak pełne pychy wyzwanie dla skromnej kobiety w każdym wieku i w każdym zakątku świata, nieprzystojne porządnej osobie, która szanuje siebie i innych, bo każe się wynieść ponad innych, ale z drugiej strony warto rozważyć ich głębsze znaczenie. Iluż to sprawom kobiety poświęcają swój czas, od drobnych codziennych sprawunków i obowiązków zaczynając, kończąc na wysłuchiwaniu, pomaganiu i doradzaniu innym, zapominając w tym wszystkim o sobie, wewnętrznej równowadze. Ileż z nas mierzy się z wewnętrznymi demonami braku wiary w siebie, chorobami duszy, zbyt ciężkim brzemieniem jak dla jednej osoby? Wewnątrz chaos i burza emocji, a na zewnętrz sztuczny uśmiech, by nikt się nie dowiedział, by oszczędzić sobie wstydu. To, co dla jednego będzie prozaiczne, dla innego stanie się końcem świata. Praca, rodzina, otoczenie, zdrowie, biurokracja, brak perspektyw, trudna sytuacja... nigdy nie wiadomo jakie dramaty ukrywają się za spojrzeniem drugiej osoby spotkanej na naszej drodze. Nie ma znaczenie wiek, płeć czy pochodzenie. Każdy mierzy się z własnymi koszmarami. Jedni sięgają po pomoc obcych, drudzy - bliskich, a jeszcze inni starają się sami rozpracować swoje bolączki. Świat nikogo nie oszczędza. Mówi się, że czyjeś życie usłane jest różami. Zapomina się dodać, że te kwiaty oprócz delikatnych płatków i zniewalającego zapachu mają też ciernie, o które łatwo się pokaleczyć. Tak, życie jest jak róża. Piękne, delikatne, wrażliwe, ale i wypełnione bólem, smutkiem i stratą. Równowaga. 

   Czym byłby świat bez miłości? Polem obgryzionych przez ząb czasu kości ludzi, którzy się pozabijali? Areną wojen i dolin spływających krwią? Prawdopodobnie. Tacy są ludzie, dla wielu liczy się zysk i władza, chciwość przejmuje nad nimi kontrolę, gubią gdzieś po drodze na szczyt odruchy człowieczeństwa, zatracając się w tym co złe, co krzywdzi innych. Tylko tu i teraz, więcej, więcej, krzyczy w nich ten cichy głosik, który zagłusza sumienie. Nie tylko wielcy tego świata tak miewają. Ten głosik pojawia się także w zwykłych domach, gdzie może dojść do przemocy nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim psychicznej, która zostawia ślady już na zawsze. Wymazać się jej nie da. Kto pada jej ofiarą? Najczęściej najsłabsi, najmłodsi, najbardziej ulegli. Zmieniają się w chodzące kulki lęku przed wszystkim. Niewielu ma siłę się przeciwstawić, powiedzieć głośne "nie", bo nigdy nie wiadomo z jakimi konsekwencjami może się to wiązać. Strach rośnie. Dla jednych ma granice, inni są jak czarne dziury, którzy go wchłaniają w siebie, bojąc się nawet własnego cienia. Trudno powiedzieć jak pomóc, jak przemóc falę zła, jak ruszyć przed siebie, gdy za sobą ma się całe swoje życie, a zostaje tylko to, co nieznane i lęk przed tym. Jeśli na dodatek ma się na swoich barkach odpowiedzialność za innych, strach rośnie, ale właśnie wtedy jest czas na odkrycie w sobie mocy, która uskrzydli i nie pozwoli upaść niżej, która da nadzieję na lepsze jutro. Czym byłby świat bez nadziei? Pustynią bez życia, martwotą. Słowa o odkrywaniu w sobie bogini i królowej nie są niczym pyszałkowatym, próżnością. Są siłą, która budzi do życia z marazmu, uaktywnia cały organizm do ogromnego wysiłku fizycznego i mentalnego, ale w pozytywnym znaczeniu. Daje wiarę w zmiany, chęć do działania, pozwala docenić samego siebie i wywołać uśmiech po całodziennych trudach prób przeżycia godnie i uczciwie. Mimo wbijających się w ciało cierni, ktoś, kto usłyszy wołanie o staniu się panią/panem samego siebie, będzie piął się w górę, by w końcu dotrzeć do płatków, samej korony róży, odetchnąć świeżym powietrzem wypełnionym jej wonią i zacząć podziwiać świat ze wszystkimi jego barwami. 

   Czy próżnością byłaby wiara w siebie, by zdobyć chleb dla dzieci i starców? Czy narcyzmem jest pokochanie samego siebie tak mocno, by odejść z toksycznego związku? Czy głupotą byłaby wiara w swoje umiejętności i kreatywność, by iść przed siebie i nie wierzyć w złe słowa ludzi z otoczenia, że do niczego się nie nadajesz? Życie jest jedno, jest jak sinusoida, są wzloty i upadki, ale mknie przed siebie. By je pokochać to najpierw trzeba zadbać o siebie i się docenić. Pokochać siebie. By móc ruszyć w świat i sprawiać, że stanie się lepszym i piękniejszym miejscem. 

   Te słowa są myślą przewodnią książek Ewy Kassali, czyli Doroty Stasikowskiej-Woźniak, która przedstawia w nich znane kobiece postacie historyczne, m.in. Nefertiti, Hatszepsut, Semiramidę czy Makedę. W swoim życiu miały realny wpływ na władzę, mogły zmieniać swoje otoczenie, decydować w pewien sposób o losach poddanych. W tym gronie wyróżnia się Maria Magdalena, która stała się bohaterką jednej z powieści o kobietach biblijnych. W posłowiu autorka wytłumaczyła, że to zlepek niewiast, którego dokonał papież Grzegorz Wielki, a które w jakiś sposób miały styczność z Jezusem lub jego uczniami. Zwykła kobieta, wywodząca się z dobrego i bogatego domu, której los nie oszczędził, a stała się apostołką miłości i Strażniczką Bramy Światła. Jakim cudem? Jak tego dokonała? W czym tkwi jej tajemnica? Pierwszy tom zdradził jak daleką drogę pokonała, by dotrzeć tam, gdzie się znalazła, jak wielu przeciwnościom i koszmarom stawiła czoła, by móc zrozumieć podstawę życia, przesłanie nauki swego nauczyciela. Czy historia o niej nie kończy się na śmierci Jezusa? Czy ona mogła funkcjonować dalej? Gdzie autorka szukała natchnienia? Skąd mogła czerpać swoje pomysły? 

   Ewa Kassala nie porzuciła historii Marii Magdaleny. Szukała jej źródeł, prowadziła zakrojone na szeroką skalę badania, przeprowadzając kwerendy źródłowe nawet w tak trudno dostępnych miejscach jak archiwa watykańskie. Nie stroniła od poznawania apokryfów, źródeł nieuznawanych przez kościół katolicki. Sięgnęła nawet do legend na temat apostołki z terenów dzisiejszej Francji. Ponadto konsultowała się ze specjalistami z różnorakich dziedzin, o czym mowa w posłowiu. Czym to zaowocowało? Powstaniem "Marii Magdaleny. Wyzwolonej kobiecości, odnalezionej boskości", powieści tak różnej od wcześniejszych książek tejże autorki i myślę, że wyjątkowej. Dlaczego tak uważam? 

   Akcja powieści toczy się w I w n.e. na obszarze basenu Morza Śródziemnego, od Egiptu zaczynając, poprzez Izrael, Turcję, Rzym aż po tereny Galii. Główną bohaterką jest, jak wskazuje sam tytuł, Maria Magdalena, kobieta po przejściach, niezwykle silna, już dojrzała, mądra życiowo, pełna spokoju i wewnętrznej równowagi, działająca rozważnie i zdroworozsądkowo, będąca ostoją dla zagubionych i udręczonych, dająca odpowiedzi i wskazówki na dalszą drogę, otaczająca ciepłem, cierpliwością i miłością. W zamian za chwilę uwagi oferująca słowa i nauki Jezusa, przynoszące ukojenie i nadzieję. To ona jest klamrą spinającą fabułę. To wokół niej toczy się narracja. Czytelnik widzi świat jej oczami, dzięki czemu powstaje przed nim możliwość poznania nowej perspektywy, poszerzenia własnych horyzontów o takie, o jakie by się sam nie podejrzewał. 

   W Marii z Magdali odbijają się postacie ludzi z całego świata. Wystarczy stanąć przed lustrem, spojrzeć sobie w oczy i przywołać którąkolwiek z jej wypowiedzi. One są aktualne, wciąż, nawet po tylu wiekach. Setki lat nie zmyły z naszych twarzy kurzu codziennych wyborów, trudnych decyzji, bólu ukrytego w schowku pamięci, zadry zadanej sercu. Ona tam jest i czeka. Ma rozwiązanie. To nadzieja i miłość, szukanie dobra i odpowiadanie nim, szerzenie wzajemnej tolerancji i zrozumienia. Można wybaczyć krzywdy, ale nie trzeba ich zapominać. Ważne, by wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość, uważać i ostrożnie stąpać, ale bez lęku, wierzyć w siebie i iść z podniesionym wzrokiem, nie bać się własnego cienia i własnych myśli, nie wstydzić się swoich zalet i talentów. Maria Magdalena gasi waśnie, pomaga dotrzeć do własnego wnętrza i celu życia, tak jak to zrobiła w przypadku Judyty i Dawida. To tak jak słowa Chrystusa obudziły Martę do prawdziwego życia, wyrwały ją z marazmu rutyny. Ona kroczy przed siebie, zostawiając za sobą zapach róż, budzący do chęci poznania prawdy, posmakowania prawdziwego żywota z wszelkimi jego troskami i radościami, by móc docenić swoje tu i teraz. Sama odebrała trudną lekcję i postanowiła ułatwić innym przejście próby, głosząc słowa swego nauczyciela. 

   Maria Magdalena nawołuje, by odkryć w sobie boginię, królową, by uwierzyć w siebie, nie chować się w cieniu, by pokochać samą siebie i swoje życie, by wszelkie doświadczenia przekuwać w swoją siłę, z każdej sytuacji wynosić wnioski, szukać balansu, nie dawać się wciągać w szemrane znajomości, być wiernym swoim zasadom i wartościom, mówić "nie", gdy tak intuicja podpowiada. Odnoszę wrażenie, że jest nauczycielką. Taką, której każda i każdy z nas potrzebuje na swojej drodze, by podnieść się po porażce, pozbierać się, skleić potłuczone kawałki duszy, zastanowić się nad sobą, utulić swoje "ja" mocno, stworzyć fundamenty swojego azylu tudzież oazy, by móc przemyśleć swoją przeszłość, zechcieć coś zmienić i ruszyć z głową pełną pomysłów naprzód. Ona daje siłę, by mimo porażek i upadków, wciąż walczyć o siebie, o swoje pomysły, dążyć do wyznaczonego celu, a to wszystko w otoczeniu się miłością i tolerancją.

   Wspomniałam, że ta powieść jest różna od poprzednich książek Ewy Kassali. Tu nie ma typowej akcji, skupieniu się na kolejnych wydarzeniach. Tu najważniejszą rolę odgrywają ludzie, ich uczucia, myśli i nauki Marii Magdaleny. Reszta jest tłem. To powieść drogi przemyśleń na temat życia, jego zmiany i możliwych rozwiązań różnych sytuacji, które wydają się beznadziejne, co udowadniają przypadki bohaterów tejże lektury. Świat bywa okrutny, rzuca kłody pod nogi, pozbawia rodziny, odbiera to, co najcenniejsze, naigrywa się głośnym i szyderczym śmiechem z naszego cierpienia, ale czy na pewno to on? Może to toksyczne otoczenie, konsekwencje złych wyborów albo przypadek? Nie można się poddać, trzeba walczyć, chcieć coś zmienić. Z reguły jest to okupione ciężką pracą i poświęceniem, ale owoce w końcu się pojawią. Wystarczy cierpliwość. Maria Magdalena spotyka na swojej drodze pokrzywdzonych przez los. Są to głównie kobiety, ofiary przemocy ze strony najbliższych, samotne i zagubione, niosące na swych barkach ciężary przekraczające siły jednej osoby, zbolałe i zniszczone, pełne niepokoju i lęku, oszukane i wyszydzane, z pogranicza, marginesu społecznego. Ona uczy je dyskusji, analizy sytuacji, wzajemnego wsparcia i szukania rozwiązań. Nic nie przychodzi lekką ręką samo. 

   Poruszające są sceny opisujące spotkania apostołki ze wspomnianymi przeze mnie kobietami. Pochodzą z różnych warstw społecznych, z różnych regionów, różniąc się wiekiem, statusem społecznym i majątkowym, a jednak mają wiele wspólnego. Problemy. Poważne. Takie, które je trapią i nie pozwalają na spokojny i głęboki sen. Historia kobiety z Magdali jest pretekstem do tego, by przenieść w niej wątki uniwersalne, m.in. o miłości, poszukiwaniu drogi do siebie i boga, odnalezieniu szczęścia, sensu życia, braku lęku przed pokazywaniem swojej prawdziwej twarzy światu, możliwości zmiany miejsca i otoczenia, które krępuje i wręcz więzi w swoich ortodoksyjnych zapędach, przeciwstawiania się przemocy domowej, walki o sprawiedliwość i dobro. To historia dla kobiet i o kobietach. Pokazuje te tematy, które są trudne zwłaszcza dla tej płci. Przedstawia swego rodzaju walkę o równouprawnienie m.in. w małżeństwie czy kapłaństwie, zaściankowe myślenie o roli kobiet. Tu warto zaznaczyć, że ta książka nie jest pod żadnym względem niesprawiedliwa w ocenie mężczyzn. Autorka pokazuje, że kobieta kobiecie bywa wilkiem. Nie dość, że trzeba walczyć ze szklanym sufitem z mężczyznami, to jeszcze z zazdrością i zawiścią kobiet. Ta powieść pokazuje jak okrutne jest życie, jacy są ludzie, jak trudno do nich dotrzeć i jak niewielu jest gotowych na zmianę starych przyzwyczajeń.

   Spośród bohaterek moją uwagę przykuła Marta. Jej przemiana jest oszałamiająca. Jak wiele zmieniła w swoim życiu, to jak poszła za głosem swego serca, swymi marzeniami i pasjami, jak ruszyła, by odnaleźć swoją drogę i swoje powołanie – zasługuje na podziw. To, co złe zostawiła za sobą, tj. pozory, ortodoksyjne środowisko, nieprzychylne spojrzenia sąsiadów, swój perfekcjonizm, chęć służenia innym. Ruszyła przed siebie, ryzykując, a jednak tym samym wygrywając swoje życie. Odnalazła swój sens, gdzie wyznawane wartości i pasje mogła połączyć bez obaw o zlinczowanie przez ludzi. Jest wiarygodna, posiada ludzkie słabości, choć stara się doskonalić na każdym kroku. Kobieta z krwi i kości.

   Nie ma dobra bez zła, którego uosobieniem tutaj jest Szamszir, zaufany Kajfasza. Ma za sobą bolesną przeszłość, jednak to nie tłumaczy jego zachowań i chorych fascynacji, okrutnego traktowania mniejszych i słabszych istot. To przykład prawdziwie zaburzonego osobnika, który powinien być pod stałą kontrolą innych. Najgorsze, że takie potwory istnieją, a prawo rzadko kiedy egzekwuje od nich należną karę, równomierną do wyrządzonej krzywdy.

   W pierwszej części "Marii Magdaleny" postacie były „głębokie”. Ich przemiany, zachowania, sposób myślenia – wyraźnie zaakcentowane, czytelne. W drugiej części jest ich cała mnogość, ale, aby poznać danego bohatera trzeba czytać między wierszami. Czytelnik wiele wyciąga z kontekstu, przy czym powinien być cały czas czujny i odnotowywać sobie w pamięci nawet ich drobne gesty, ponieważ nawet te mają przełożenie na późniejsze relacje. Książka pokazuje kontakty kapłanki z różnymi postaciami, to jak ona je postrzegała. Są to jednak urywki, z których czytelnik sam ma wywnioskować jak w międzyczasie mógł ewoluować dany bohater pod wpływem MM. Jej nauki pozwalają wierzyć, że gdzieś tam jest ten „dom”, miejsce bezpieczne, gdzie sąsiedzi są tacy jak my, bardziej tolerancyjni, mniej „niszczycielscy” psychicznie, gdzie przyjaciel jest przyjacielem, a rodzina rodziną, a nie maską, za którą skrywa się wróg.

   Jednym z ważniejszych wątków poruszonych w tej powieści jest ukazanie na przykładzie jednego z apostołów jak kościół jako instytucja odrzuca kobiety w swej hierarchii, jak zazdrośnie strzeże swych wpływów i władzy, by kobiety mu nie zagroziły. Czyżby to tylko zwykła zawiść o uczucie, którym Chrystus darzył Marię Magdalenę? Trudno powiedzieć, ale bardzo ciekawie zostało to opowiedziane. Jak z pozoru błahe decyzje, wpływają na kształtowanie się pewnych postaw i zachowań społecznych, tym bardziej biorąc pod uwagę historię kościoła chrześcijańskiego i jego nieliczenie się z kobiecym pierwiastkiem, spychając go do roli czysto prokreacyjnej jako gwaranta trwania ludzkiego gatunku, zamkniętego w małżeństwie, obłożonego plotkami o grzesznej naturze płci żeńskiej, które mąż jako MĘŻCZYZNA musiał stłamsić już w zarodku. Czyżby to przyzwolenie na przemoc domową i przymknięcie oczu na cierpienie najsłabszych fizycznie? Trudno jednoznacznie ocenić, ale historia mówi sama za siebie.

   Obłuda goni obłudę, co zostało także pokazane na podstawie działania żydowskiej świątyni, funkcjonowania faryzeuszy, górowania pieniędzy nad dobrem zwykłych obywateli i pozostawaniem wiernym zasadom rządzącym ich religią. Władza nie podlega prawu, które sama wydaje. Absurd? Nie. Sytuacja nagminna, nie tylko kiedyś, ale i dziś. Powieść o MM świetnie ukazuje aktualność tego problemu.

   Książka porusza też temat kruchości materialnych podstaw bogactwa jak w przypadku obywateli rzymskich, którzy popadli w niełaskę rządzącego władcy, niestabilność pokoju nawet w tak tolerancyjnym kraju, jakim był Egipt, łatwość manipulowania tłumem za pomocą plotki, walkę ze stereotypami, zwykłymi pomówieniami i niesprawiedliwością... Ewa Kassala pokazuje też bogactwo form relacji międzyludzkich o różnych wymiarach, od wspomnianych już przyjaźni, miłości i podziwu po bardziej negatywne. 

   Świat przedstawiony jest różnorodny, bogaty, od funkcjonowania osady w Qumran, jej społeczności, roli religii i odcięcia się od toksycznego środowiska, znaczenia prawdy, ale i marginalizowania kobiet, przez prokobiecy Efez ze świątynią Artemidy i historią Amazonek, świątynię na wyspie File i piękną Aleksandrię po zakłamany Rzym i mocno ortodoksyjną Galileę. Gdzieś pomiędzy, zawieszona w Pozaczasie, Galia, z druidami, zieloną przyrodą, rześkim i chłodnym powietrzem, głębią starego kontynentu, niezbadanymi plemionami barbarzyńców, tak innych od świata śródziemnomorskiego, ich wierzeniami i rytuałami, legendami, sposobem życia i funkcjonowania. Świat piękny, pomimo czającego się w mroku okrucieństwa, godny podziwu mimo brutalności, uroczy mimo śmierci i bólu, zachwycający w swej prostocie. Świat z ludźmi i ich nawykami, nastrojami i zwyczajami, które można pokochać albo znienawidzić. Ze wszystkimi wadami i zaletami, taki prawdziwy, pomimo, że odległy w czasie i przestrzeni. 

   "Maria Magdalena. Wyzwolona kobiecość, odnaleziona boskość" to książka napisana lekkim i poetyckim piórem, które zachwyca plastycznością i szczegółowością. Czytelnik widzi oczami starożytnych nie tylko świat przedstawiony, ale i ich samych, ich życie, wartości, zwyczaje, zawarte relacje. Każde słowo jest głęboko przemyślane, wypowiedzi i myśli postaci nie są pustymi frazesami, są wypełnione refleksjami na temat różnych płaszczyzn, sporo w tym filozofii zahaczającej o sferę egzystencjalną. Podobnie rzecz ma się z zachowaniem bohaterów. Każdy czyn, decyzja niesie swoiste konsekwencje, przed którymi nie ma ucieczki. Czytając ową powieść, odniosłam wrażenie, że dostałam się do studni wiedzy pełnej wskazówek dla zagubionych dusz. Wielu odnajdzie tu cytaty dla siebie, będące natchnieniem do dalszego działania. 

   Ta lektura uczy, wzrusza, zmusza do refleksji, analizy własnego życia i postępowania, a także otoczenia. Pokazuje znaczenie miłości do samego siebie, akceptacji siebie, możliwości spojrzenia samemu sobie w oczy w lustrze bez speszenia, bez lęku czy jest się wystarczająco dobrym i godnym, bez strachu o jutro. MM to nauczycielka życia. Porusza nie tylko te piękne struny naszego serca, ale tłumaczy też jak postępować, gdy ciemna strona bierze nas w posiadanie, jak ją okiełznać, jak radzić sobie w trudnych momentach, jak podnosić się z dna na wyżyny swoich możliwości, jak wyrwać się z toksycznych relacji. To nie tylko książka dla kobiet czy chrześcijan. Kwestia feminizmu czy wiary w jednego boga nie przesłania treści. To tylko tło. Ewa Kassala przedstawia tu uniwersalne zagadnienia, o których już tu niejednokrotnie wspomniałam.

   Wracając do kwestii merytorycznych, warto zwrócić uwagę na dobór źródeł do kwerendy, a które to co uważniejszy czytelnik może dostrzec w przypisach, a które zapewne stanowią tylko ułamek tego, przez co musiała przebrnąć autorka. Tym co wyróżnia książki tej pisarki na rynku wydawniczym, to włączanie informacji ze źródeł pisanych do fabuły, które znacząco ją wzbogacają i urozmaicają. To, co znane, Ewa Kassala uzupełnia swoją fantazją, ale w sposób w jaki niełatwo rozdzielić jedno od drugiego, bo wszystkie elementy pasują do siebie jak ulał. 

   "Maria Magdalena" cz. druga wymaga od czytelnika skupienia i celebracji chwili. To nie jest lektura na raz, na jedno posiedzenie. Wymaga ciszy i spokoju, by móc w pełni docenić jej przesłanie i zastanowić się nad poruszonymi problemami. Myślę, że dotknie, w dosłownym znaczeniu, niejedną osobę i skłoni do wprowadzenia nawet niewielkich, ale jednak, zmian we własnym życiu, by uważniej przyglądać się światu, doceniać te małe chwile szczęścia, sekundy uśmiechów i radosnych spojrzeń, poczucie spełnienia, by przetrwać trudne momenty, wiedząc, że to przejściowe. MM pomaga walczyć o swoje miejsce na ziemi, iść przez życie w zgodzie z własnym sumieniem, pozwala wierzyć, że nie trzeba wiecznie rezygnować z siebie i dostosowywać się do otoczenia, ponieważ różnorodność też jest piękna. 

   To już był mój drugi raz z tą książką. Pierwszy spędziłam z wersją roboczą za pozwoleniem autorki. I wtedy i teraz odkryłam inne elementy. Niezbadane są ścieżki, którymi prowadzi nas MM. Jej wypowiedzi kierują myśli w różne strony, a ostatnie wydarzenia wokół nas, te współczesne, tylko udowadniają, że jej słowa są wciąż aktualne. 

   Polecam ją z czystym sumieniem, lecz ostrzegam, to nie jest typowa powieść historyczna, to książka bardziej skłaniająca do refleksji, przepełniona przemyśleniami i opowiastkami z życia Marii Magdaleny, jej drogi od śmierci Jezusa po jej kraniec, od ziemskiej rzeczywistości po sprawy nadprzyrodzone jak np. przebywanie w Pozaczasie, wizje. To lektura, z której aż krzyczą słowa o miłowaniu siebie, wewnętrznej sile, równowadze ciała i umysłu, balansie w życiu, umiejętności przebaczania, lecz i pamiętania, wyciągania wniosków i próbie odnalezienia siebie w chaosie świata. 

Za egzemplarz i wstążeczkę mocy z różą dziękuję wydawnictwu Videograf SA i Pani Ewie Kassali. Takie książki przywracają wiarę w ludzkość, choć o to coraz trudniej. Oby bogini ukryta w sercach przebudziła się i skierowała nas w stronę miłości...

niedziela, 30 sierpnia 2020

68) Babilonie, jakież skarby kryjesz za swymi murami? O "Semiramidzie" Ewy Kassali

 

   Mezopotamia, Żyzny Półksiężyc, ziemia wielu wspaniałych cywilizacji, które pozostawiły po sobie ślad nie tylko w widocznej współcześnie sferze fizycznej jako zachowane zabytki, ale przede wszystkim w kulturze (powiedzonka, prawo, codzienne zwyczaje). Świat może się zmieniać, ale pewne rzeczy zostają z nami na dłużej.

    Mezopotamia kojarzy się z Babilonem, a on z wiszącymi ogrodami Semiramidy, jednym z siedmiu cudów świata starożytnego. Któż nie słyszał o zachwycającym zielonym raju pośród miejskiego zgiełku? Babilon i Semiramida… Pokusa jakich mało dla pisarza lubującego się w historiach starożytnego Bliskiego Wschodu. Ów duet postanowiła wykorzystać Ewa Kassala w swej najnowszej książce pt. „Semiramida”, wydanej nakładem śląskiego Wydawnictwa Videograf SA, która będzie miała premierę już 14 września. O czym ona jest? O kim tak naprawdę opowiada? Jakie przesłanie ze sobą niesie? Jakie wrażenie wywiera na czytelniku? Czy warto poświęcić jej swój czas?

    „Semiramida” to powieść obyczajowo-historyczna z elementami fantastycznymi. Opowiada o losach sieroty wychowanej przez samotnego pasterza, która przez zrządzenie losu znalazła się na dworze królewskim władcy Asyrii i Babilonii, by wkrótce przejąć ster władzy, ucząc się od podstaw tej trudnej sztuki, wychowując przy tym dziedzica, walcząc ze spiskowcami i o zachowanie jedności królestwa. Akcja powieści toczy się w pierwszym tysiącleciu p.n.e. na terenie Żyznego Półksiężyca, głównie na obszarze Asyrii, Babilonii i Urartu. Opowiada o czasach pokoju i wojny, o budowaniu i niszczeniu, miłości i nienawiści, szczęściu i cierpieniu, codziennych troskach i znojach, drobnych radościach i sprawach wielkiego świata. Skrywa historię dobra i zła walczących w każdym z nas.

    Tytułową bohaterką powieści Ewy Kassali jest Semiramida, być może postać historyczna, identyfikowana z Sammu-ramat, królową asyryjską, żoną Szamszi-Adada V i matką Adad-Nirari III. Zgodnie ze źródłami historycznymi przez kilka lat pełniła rolę regentki swego syna po śmierci męża. Dzięki czemu osiągnęła spore wpływy i sławę, która uczyniła ją bohaterką licznych legend i podań. Na jej temat wypowiada się m.in. stela z Pazercik, gdzie Sammu-ramat towarzyszy synowi w wyprawie wojennej i przy ustalaniu granic między Gurgumi i Kummuhu. Stela z Aszur natomiast potwierdza powyżej wymienione koligacje rodzinne. O jej znaczeniu w ówczesnym świecie świadczy fakt istnienia tychże steli, ponieważ niewiele kobiet doczekało się takiego zaszczytu.

    Mityczna Semiramida swe korzenie wywodzi z kultury greckiej i rzymskiej, m.in. mówi o niej Diodor Sycylijski, który opowiada o jej małżeństwach, wyprawach wojennych. Wspomina o niej także Plutarch, Euzebiusz itd. Liczne źródła potwierdzają istnienie tej postaci w kulturze i tradycji ówczesnych ludów. Jak wykorzystała to Ewa Kassala w swojej powieści?

   Tworząc główną postać kobiecą autorka pełnymi garściami czerpała inspirację z Diodora Sycylijskiego. Semiramida wychowała się nad brzegiem morza. Jako sierotę odnalazł ją i przygarnął miejscowy staruszek. Podobno jej matką była sama bogini Atargatis, a ojcem nieznany śmiertelnik. Wykarmiły ją gołębice. Simmas, pasterz i były żołnierz, kawaler, poświęcił jej swoje ostatnie lata, by ją wykształcić oraz dopilnować jej przyszłości. Piękna, inteligentna, mądra, niezwykle bystra i harda. Jako młoda niewiasta stanowiła nie lada pokusę dla mężczyzn. Tak też się stało z Onnesem i samym królem Ninusem. Koleje życia i wyzwania stawiane przez los sprawiły, że stała się pewna siebie, swojej wartości i posiadanych umiejętności. Oczytana, ciekawa świata i ludzi, troskliwa wobec najbliższych, godna zaufania i wiary. To silna kobieta, lecz jednocześnie bardzo wrażliwa i delikatna, emocjonalna, choć trzymająca uczucia na cuglach, opanowana, lecz nieraz przychodziło jej to z trudem, co zdradzał niewielki tik. Starała się być sprawiedliwa, kierować się honorem i dobrem poddanych. Była kochana i sama kochała nad życie, choć nie należało to do łatwych zadań. Bywała śmiertelnie zazdrosna. Bogowie nie oszczędzali jej doświadczeń, przeszła wiele trudnych prób, chwil załamania i wątpliwości. Zdarzało się jej pobłądzić, lecz za wszelką cenę dążyła do naprawy swych błędów. Jako kobieta u władzy była nie tylko królową i regentką u boku syna, lecz przede wszystkim wojowniczką, walczącą o dobro swego ludu. Ponadto można jej przypisać rolę wielkiej budowniczej, m.in. miasta Wan w Urartu, wiszących ogrodów w Babilonie oraz licznych świątyń na terenie całego królestwa. Ta królowa była również bardzo rodzinną osobą, która nade wszystko ceniła dobro syna, ojca i przyjaciół. Jej świat rozpływał się w obowiązkach, lecz czasem znajdowała chwilę na drobne przyjemności. Szukała równowagi pomiędzy różnymi sferami swego życia, między dobrem a złem, sprawiedliwością a dobrem wyższym, miłością a zazdrością. Bardzo często stawała na rozdrożu i musiała podjąć niełatwą decyzję.

    Moim zdaniem Semiramida to postać przykuwająca uwagę, niebanalna, autentyczna. Nie jest idealna. Miewała lepsze i gorsze dni, zdarzało się jej podjąć nietrafne decyzje i ponosić ich konsekwencje. Miewała wyrzuty sumienia. Kochała i nienawidziła. Śmiała się i płakała. Radość przeplatała się z cierpieniem. Jej świat to trudne wybory, ogromny bagaż doświadczeń i wiele niewiadomych w przyszłości. Jak u każdego z nas. Mimo tego, potrafiła się podźwignąć i ruszyć do przodu, miała siłę spełniać marzenia. Mimo strachu, płaczu, gorszych dni walczyła o siebie, bliskich i przyszłość. Podnosiła wysoko głowę, nie wstydziła się swojej kobiecości, była sobą, szła dalej. Jej postać daje wiarę, że każda kobieta poradzi sobie w życiu, jeśli tylko uwierzy w siebie.

    Jednak Semiramida nie byłaby tą, którą znamy z kart powieści, gdyby nie jej przyjaciele. Wiele zawdzięcza Adab i Salmie. Adab, która wyciągnęła do niej rękę w haremie, pomogła przetrwać trudne chwile, doradzała, słuchała i była opoką. Salma, która ze służącej stała się przyjaciółką od serca, zaufaną, prawdziwie wierną, lojalną i oddaną, na dobre i złe, gotową nawet poświęcić swe życie za nią. Podobnie rzecz miała się z Cimbarem i Simmasem. Cimbar, żołnierz, powoli awansujący w armii, był prawą ręką królowej, doradzał, wiernie stał u jej boku nawet w chwilach przewrotu. Simmas, ojciec, przyjaciel, dziadek, wierny druh. Wpoił jej silne zasady moralne, pokazał na czym polega życie i wspierał ją tak jak tylko mógł. Bez nich córka Atargatis nie byłaby w stanie wypełnić swojej życiowej misji i stać się tym, kim była. To pokazuje jak ważne jest to kim się otaczamy i jaki to ma na nas wpływ.

    Świat to nie tylko dobro. Dla zachowania równowagi musi wystąpić element zła. Jego uosobieniem był Nazzi-Bugasz, brat matki Ninusa, mający ciągłe pretensje do tronu, spiskujący na lewo i prawo, dopuszczający się różnych bestialstw dla władzy i swojej przyjemności. Ile kobiet i dzieci cierpiało z jego powodu, głowa mała. Bystry, inteligentny manipulator. Dziś zapewne określilibyśmy go jako psychopatę o sadystycznym usposobieniu. Jego postać udowadnia, ile ludzie są w stanie zrobić z powodu własnej chciwości, pazerności, a może przede wszystkim próżności. Moralność, jakiekolwiek zasady etyki nie mają tu żadnego znaczenia. Liczy się sam cel.

    Po przeciwnej stronie barykady można umieścić Arę, następcę tronu i późniejszego władcę Urartu, czyli Armenii. Młody, pełen wzniosłych idei o pokoju i sprawiedliwości na świecie, współpracy między sąsiadującymi krajami, wymianie zdobyczy cywilizacji, tolerancji różnic kulturowych. Mądry, oczytany, piekielnie inteligentny, czarujący mową i czynami. Mający pomysł na siebie i swoje królestwo. Przy tym czuły, troskliwy, pełen miłości, wierny, lojalny, godny zaufania. Idealny materiał na męża i władcę. Czy tacy mężczyźni istnieją naprawdę? W życiu miał tylko jedną słabość, swoją wielką miłość, która doprowadziła go do zguby.

    Spośród bohaterów na uwagę zasługuje również Wielka Kapłanka Isztar. Wiekowa kobieta o młodzieńczym wyglądzie, znająca arkana magii i władzy, mająca poważanie króla i kapłanów innych bóstw. Doświadczona, bystra, inteligentna, mająca w zanadrzu niejednego asa w rękawie, jak np. sieć agentek na całym świecie służących bogini, dostęp do tajnych informacji itp. Nieraz doradzała Semiramidzie w kwestiach prywatnych i tych oficjalnych, królewskich. Dobro Babilonu i Asyrii leżało jej na sercu, przez co na swych barkach dźwigała ogromne brzemię odpowiedzialności. Czasem wspomagała się radami samej Isztar w sercu jej świątyni. Entum skrywała wiele tajemnic, które stopniowo uwalniały karty powieści, odkrywając kobietę niezwykłą, silną, opanowaną, gotową do walki, ale jednocześnie podstępną, która gotowa była zmienić strony w imię dobra królestwa. Złożona i skomplikowana osobowość godna dłuższej chwili kontemplacji.

    Autorka kreuje bohaterów autentycznych, zróżnicowanych, przeplatanych szarościami dobra i zła, od czego wyjątkiem był Ara i Nazzi-Bugasz. Ludzie wokół Semiramidy miewali lepsze i gorsze dni, zmagali się ze swymi słabościami, starali się wyciągać z nich wnioski i przekuwać w siłę. Dzień po dniu szli przed siebie, jak np. Adab po urodzeniu córeczki czy królowa po utracie swej miłości. Każda postać miała własną hierarchię wartości, inny cel, lecz razem tworzyli niezwykłą mozaikę. Czemu? To nie tylko ich charaktery, lecz również życiowe doświadczenia, pochodzenie, otoczenie. Ewa Kassala pokazała nie tylko życie dworu, ale i problemy niższych warstw, nie wykluczając z tego niewolników czy biedoty. Bogaty świat, choć trudny i bolesny.

    Pisarka na przykładzie dworu króla Ninusa ukazała sposób funkcjonowania możnych i zaufanych władcy, prowadzący do zepsucia, nadużywania władzy i braku moralnych zahamowań. Nieco inaczej działał dwór Semiramidy, skupiony na zupełnie innych sprawach. Dzięki temu zabiegowi czytelnik obserwuje jak otoczenie władającego wpływa na królestwo i jego znaczenie na arenie międzynarodowej, jego wewnętrzną siłę i rozwój. Idąc dalej, władza w starożytności nie istnieje bez wojska. Zatem Kassala, nie bojąc się trudnego tematu, podjęła się przedstawienia armii Asyrii i Babilonii nie tylko w czasach pokoju, ale i wojny, jej sposób funkcjonowania, formę uzbrojenia, najczęściej stosowane taktyki oraz życie żołnierzy na przykładzie Cimbara i Tiglata. Nieco więcej szczegółów zdradził w swych opowieściach Simmas, wspominając o mniej chwalebnych aspektach tego fachu. Do rządzenia potrzebna była też wykształcona warstwa kapłanów, która pełniła nie tylko funkcje religijne, ówcześnie niezbędne, ale także ramię doradcze króla. Mam tu na myśli nie tylko wyrocznie i przepowiednie, ale przede wszystkim umiejętności i mądrość kapłanów, stanowiących nie lada kopalnię wiedzy. Tu autorka posłużyła się przykładem kapłanek Isztar. Władca miał także poddanych i niewolników. To m.in. rolnicy, rzemieślnicy, artyści, gospodynie domowe. Warunki ich życia skrótowo przedstawiono oczami królowej obserwującej Babilon. Dobrym przykładem życia niewolnika była historia Salmy, która wywodziła się z niewielkiej wioski, gdzie życie nie należało do łatwych i przyjemnych. To walka o przetrwanie każdego dnia. Te krótkie wątki pokazują skalę trudności, z jakimi musieli mierzyć się starożytni. W ten sposób ta książka prezentuje obszerny przekrój życia ówczesnej ludności.

    Wokół Semiramidy koncentruje się wątek władzy, jaka jest, jak zmienia ludzi, do czego może prowadzić w nieodpowiednich rękach. W starożytności kobiety zdecydowanie rzadziej od mężczyzn dzierżyły władzę. Mimo to sprawdzały się w tym. Jako kobiecie, naszej bohaterce, było trudniej uzyskać szacunek i posłuch wśród poddanych. Dopiero twarde i zdecydowane decyzje pomogły w odzyskaniu tego, co należne królowej. To z kolei udowadnia, że przy takim stanowisku nie można mieć miękkiego serca. Nie można pozwolić sobie na naiwność. Wróg wykorzystałby to natychmiast. Lepiej twardo stąpać po ziemi i ostrożnie rozdawać zaufanie. Świat ludzi nie jest tak dobry jakby się wydawało.

    „Semiramida” porusza też wątek przemocy wobec słabszych, kobiet i dzieci, nie tylko fizycznej, ale i psychicznej ukazanej na przykładzie haremu i więźniów Nazzi-Bugasza. Bestialstwo to mało powiedziane. Autorka pokazała cały ten proces, od góry do dołu, od przyzwolenia króla po kata i ofiarę. Nie jest to temat łatwy do przedstawienia, ale Ewie Kassali udało się uchwycić to, co najważniejsze. Psychikę obydwu stron, umotywowanie ich działań i odczucia, co sprawia, że łzy same cisną się do oczu i narasta lęk przed tym, do czego zdolny jest człowiek. Poprzez to ukazała się ciemna strona władzy, a nawet samego Babilonu. Jednocześnie książka uświadamia dramat tych ofiar, tym bardziej, że to problem aktualny do dziś. „Semiramida” to nie tylko piękna bajka o królowej, lecz powieść o ludziach z krwi i kości. Bez owijania w bawełnę. Szczera i niebojąca się trudnej tematyki.

    Bohaterowie tej lektury swoim zachowaniem propagowali takie wartości jak: przyjaźń, miłość, przywiązanie do rodziny, tolerancję dla inności, szczerość, lojalność, dobro czy sprawiedliwość. Widać to na przykładzie Semiramidy i jej bliskich. Dzięki wzajemnemu wsparciu i zaufaniu byli w stanie przetrwać każdą zawieruchę. Czy królowa działając w pojedynkę byłaby w stanie tyle osiągnąć? Moim zdaniem nie, poległaby pod naporem Nazzi-Bugasza i jego popleczników. Wsparcie bliskich dało jej podporę, a dobre i sprawiedliwe rządy zapewniły jej szacunek i przywiązanie poddanych. Zresztą, sam Simmas, po latach wędrówek stwierdzał, że „jak niewiele ludzie się różnią, bez względu na to, jak wyglądają, gdzie mieszkają i do jakich bogów wznoszą modły. Jak bardzo większość z nich chce jednego: spokoju, miłości, pełnych mis i tego, żeby omijały ich wojny i zarazy”. W stosunkach międzyludzkich ważna jest tolerancja dla innej tradycji, kultury, ponieważ każdy z nas jest inny, ale tak naprawdę niewiele się między sobą różnimy. Mamy te same troski i radości. Żyjmy i dajmy żyć, by móc cieszyć się tym, co mamy, życiem, które zostało nam podarowane.

    Ta powieść nie pozostawia obojętnym również na los zwierząt. Przedstawiono to na przykładzie dwóch koni królowej, Marzeniu i Bujdzie, o które dbała i traktowała je jak prawdziwych przyjaciół, z należytym szacunkiem. Zgodnie z filozofią Simmasa, biorąc je pod swój dach, należy się o nie troszczyć i odwzajemniać ich uczucia, bo wiernie nam służą i są opoką w każdej sytuacji. Piękne.

    W tej książce autorka ponownie poruszyła zagadnienie kobiecości, jej siły i delikatności, która skrywa się w każdej kobiecie bez względu na pochodzenie i status majątkowy. Zgodnie z przyjętą tu filozofią wystarczy wiara w siebie i otwarcie się na „boginię”, która tylko czeka na pobudkę. Delikatność, wrażliwość, emocjonalność czy łzy nie są przejawem słabości, a raczej dostrzegania świata i czucia go całą sobą, co można przekuć w niewiarygodną siłę, którą skrywa kobiece ciało i duch. Ewa Kassala kolejny raz przekazuje w ten sposób, kobietom i nie tylko im, że wiara w siebie nie jest niczym złym. Warto być świadomym siebie, swoich mocnych i słabych stron, nie uginać się pod ciężarem problemów, lecz szukać rozwiązań i nie bać się przy tym prosić o pomoc, bo nie urąga to niczyjej godności. Każdy bez względu na pochodzenie, status, wykształcenie, majątek itd. powinien czuć się wartościowy. Jeśli ktoś jest dobry, niech nie czuje się gorszy. Semiramida porównuje kobiety do róż: „zachwycają, ale mogą też zranić. Są delikatne, ale potrafią wiele znieść”. Moim zdaniem to najlepsze porównanie i uchwycenie tego, czym jest kobiecość.

    Ta powieść pokazała też jak ważne jest spełnianie marzeń, tych mniejszych i tych większych, dla zachowania wewnętrznej równowagi. Dla Semiramidy były to wiszące ogrody, odszukiwanie siebie w świecie roślin i ich właściwościach, chwile ciszy wśród tego raju na ziemi. To dawało jej siłę, wyciszało po trudach dnia i inspirowało. W powieści padają słowa: „najpiękniejsze ogrody są w naszych sercach”, które każdy z nas może obsadzić roślinnością wedle własnych upodobań. Ten ogród to nasza oaza, którą możemy podarować innym swoją obecnością, bo jego siła i piękno emanuje poprzez nasze czyny i słowa. Poprzez dbanie o siebie, swój rozwój, wpływamy na swoje otoczenie. Ewa Kassala pokazuje jak ważne są korelacje w świecie, jak z pozoru niezwiązane ze sobą elementy oddziałują na siebie, tworząc nową jakość.

    Autorka ma niezwykły dar odmalowywania słowem tajemnic starożytności, w których gąszczu aż przyjemnie się zagubić. Opowiada o rytuale hieros gamos (hierogamia) dot. mitycznych zaślubin bóstw, który miał na celu utrzymanie równowagi we wszechświecie i podtrzymanie płodności ziemi. Tu pada przykład Isztar i Marduka. Zdradza także sekrety kapłanek i ich wewnętrznego podziału ze względu na pełnione funkcje. Przytacza także informacje na temat wojska, jego podziału na mniejsze elementy, uzbrojenia, ćwiczeń, taktyk i strategii. Na pochwałę zasługuje także opis zigguratów i ich znaczenie w mezopotamskiej kulturze. W książce poświęcono też nieco miejsca starożytnej medycynie i jej specyfikom. Warto szczególną uwagę zwrócić na przytoczoną historię Isztar i Dumuziego oraz opowieść związaną z Gilgameszem czy poruszenie wątków z Enuma Elisz.

    Pisarka poświęciła też nieco miejsca bóstwom mezopotamskim, tłumacząc ich rolę. Warto tu wymienić chociażby Isztar, Marduka, Ereszkigal, Dumuziego, Szamasza, Adada, Atargatis itp. Nie są to fragmenty pisane naukowym żargonem. W fabule zostały przemycone pewne cechy charakterystyczne dawnych bogów przy okazji opisów rytuałów, pewnych zjawisk czy wydarzeń. Dzięki temu czytelnik staje się swego rodzaju detektywem, który strona po stronie odkrywa dawną magię.

    Historyczna magia „Semiramidy” polega też na plastycznym odmalowaniu wyglądu Niniwy, Babilonu czy Wan. Zabudowa, ulice, zdobienia fasad budynków, kolorystyka, a nawet ilość i wielkość bram do nich prowadzących. Szczegół goni szczegół i zachwyca. Zresztą, warto zajrzeć do przypisów, które objaśnią pewne tajemnice.

    Ta powieść czaruje czytelnika od samego początku językiem. Plastyczny, elastyczny, jasny i klarowny. Zastosowane przypisy ułatwiają zrozumienie bardziej skomplikowanych sformułowań. Opisy krajobrazów czy architektury są bardzo dokładne, jednocześnie poruszają wyobraźnię. Warto też zwrócić uwagę na dialogi, naturalne i przyporządkowane danej postaci, o zróżnicowanym słownictwie. Prawdziwy majstersztyk, od którego trudno się oderwać choćby na chwilę. Autorka pokazała ponownie jak utalentowane pióro posiada, łącząc wyobraźnię, ciężką pracę badawczą z polotem i umiejętnością popularyzowania wiedzy. Literacki raj dla podniebienia.

    „Semiramida” Ewy Kassali to powieść nie tylko o tajemniczej królowej Babilonii i Asyrii, twórczyni wiszących ogrodów. To historia o sile przyjaźni i miłości, walki ze złem, pokazującą czym jest kobieca siła i jak pomóc jej dojrzeć. Daje wiarę w lepsze jutro, w siebie, otwiera na wewnętrzne potrzeby jak rozwijanie pasji czy chwila ciszy dla rozmyślań. Opisana z literackiego punktu widzenia z dbałością o historyczne szczegóły, która porusza czułe struny serca, by rozbudzić w czytelniku nieznane wcześniej uśpione obszary wrażliwości. Magia sama w sobie, która nie potrzebuje zaklęć, rytuałów czy jakichkolwiek eliksirów. Magia pióra i historii, magia kobiety, której echo wciąż gdzieś w nas pobrzmiewa i sprawia, że nie została zapomniana. Jej życie opowiedziane przez Ewę Kassalę uczy i inspiruje, by żyć pełną piersią, żyć i pielęgnować swój wewnętrzny ogród, kochać i radować się danym nam czasem, bo czymże jest życie bez miłości i tej iskierki w oku, która pozwala dostrzec piękno natury? Ta książka to pozycja godna przeczytania i poświęcenia jej tych kilku godzin, by zatonąć w starożytnym świecie Babilonii. Jej wymowa jest uniwersalna, więc sądzę, że większość z nas, odnajdzie w niej jakąś wskazówkę dla siebie. 

   Po przeczytaniu tej książki zadumałam się nad tym, co było, jest i będzie. Jak wygląda życie i otaczająca mnie rzeczywistość. Może warto ruszyć przed siebie? Wyjść z cienia? Sięgnąć po marzenia? Krok po kroku, paso a paso, by na samym końcu drogi niczego nie żałować. 

   Serdecznie dziękuję Pani Ewie Kassali i Wydawnictwu Videograf SA za możliwość przedpremierowego zapoznania się z tą niezwykłą powieścią. Jako historyk i archeolog z wykształcenia zakochana w starożytnym Bliskim Wschodzie doceniam tak rzetelne podejście do tematu i przygotowanie gruntu do pisania. Na pewno niełatwa to rzecz przebrnąć przez te tony knig opracowań naukowych i źródeł pisanych, ale efekt jest wspaniały! Brawo!


Edit. 16.09.2020r.

Książka papierowa jest przepięknie wydana! Oto dowód, sami spójrzcie na te soczyste kolory, marzenie na półce bibliofila ;)








niedziela, 15 grudnia 2019

48) Silne kobiety w Biblii, czyli co nieco o "Marii Magdalenie" Ewy Kassali

   Historia Bliskiego Wschodu jest mi bliska i z chęcią sięgam po kolejne książki o niej traktujące. Jednak nie jest to temat łatwy. Wymaga od pisarza dokładnej kwerendy źródłowej i wyczucia. Meandry historii są tu zawiłe, zwłaszcza biorąc pod uwagę kwestie polityczne. Ponadto znajduje się tu tygiel kulturowy, gdzie spotykają się trzy kontynenty. Bogactwo i różnorodność na wyciągnięcie ręki. Prawdziwa studnia bez dna dla artystów pod względem inspiracji, ale nie każdy potrafi udźwignąć jej ciężar.

  Ewa Kassala, a właściwie Dorota Stasikowska-Woźniak, to autorka, która obrała sobie na cel przedstawienie silnych kobiecych postaci historycznych, ich dróg przez niełatwe czasy, trudne decyzje, sukcesy i porażki. Na pierwszy ogień rzuciła Egipt z charakterystyczną trójką: Kleopatrą VII, Nefertiti i Hatszepsut. Autorka podnosiła sobie poprzeczkę coraz wyżej z każdą kolejną powieścią i zdradzę Wam, że naprawdę jej się to udało. Jeśli ktoś jest ambitny, to podnosi sobie wymagania wobec samego siebie coraz wyżej. Takim ruchem w tym przypadku było obranie kierunku biblijnego, w tym przypadku we współpracy z wydawnictwem Videograf SA. Kobiet w Piśmie Świętym bez liku, lecz które zasługują na miano tych naprawdę silnych? Pierwsza była Makeda, królowa Saby i ukochana Salomona. Książka obroniła się sama. Niedawno premierę miała nowa powieść z cyklu biblijnego. Kto został jej bohaterką? Czy książka utrzymała poziom swoich poprzedniczek?

   Ewa Kassala od samego początku zdradza czytelnikowi, kto zafrasował ją swoją osobą przez ostatnie miesiące. Z okładki książki wyłania się twarz zamyślonej i pokornej kobiety, okrytej czerwonym szalem. Mimo przymkniętych oczu i spolegliwej postawy bije od niej niezwykła siła, wewnętrzna. Czy tak właśnie wyglądała Maria Magdalena? Tak, to ona. Kapłanka, dama i apostołka. 
   Kim była historyczna Maria Magdalena? Tu radzę zagłębić się w posłowie od autorki, w którym wyjaśnia, że na ową postać składają się losy trzech kobiet, tzn. Marii z Magdali, z której Jezus wypędził demony, Marii z Betanii, siostry Łazarza i bezimiennej cudzołożnicy, uratowanej przez Chrystusa przed ukamienowaniem. Papież Grzegorz Wielki złączył je, nadając im owo wspólne miano. Pisarka tworząc powieść, korzystała nie tylko z Biblii, ale i innych źródeł, m.in. z zachowanego apokryfu pt. "Ewangelia wg św. Marii Magdaleny", źródeł średniowiecznych i opracowań naukowych. Ponadto konsultowała się ze specjalistami z różnych dziedzin (np. historii, archeologii, psychologii, medycyny, kuchni, religii, wojskowości, a nawet pedagogiki). To pokazuje jaki ogrom pracy należało wykonać przed przystąpieniem do pisania.
   Akcja powieści toczy się na przełomie I w. p.n.e. i I w. n.e. na terenie Egiptu i Izraela. Główną bohaterką tej powieści historycznej jest wspomniana już Maria Magdalena. Jednak to pozór, bo w tej postaci odbijają się losy kobiet z całego świata, ale o tym później. Fabuła została podzielona na trzy rozdziały, związane nie tylko z miejscem pobytu kobiety, ale i jej stanem ducha. Rozdział pierwszy traktuje o dzieciństwie Marii, jej dorastaniu w Izraelu pod okiem siostry Marty oraz podróży do korzeni jej matki Eucharii, kraju wg jednych uczonego i wolnego wyboru, dla innych zepsutego i zniewieściałego. W Egipcie Maria Magdalena jako dziewczynka została odkryta, jej wewnętrzną siłę oszlifowano, serwując jej wszechstronne wykształcenie, ogładę społeczną i odpowiednie bodźce do rozwoju wrażliwej natury. Piękno i mądrość mogą iść w parze, zaprawione wolną wolą, dobrym sercem i ogromną inteligencją. Kraj faraonów podarował jej to, co było zabronione kobietom w kraju jej ojca. Tu była panią samej siebie, dzięki wykształceniu i zabezpieczeniu finansowemu ze strony dziadków. Tu dziewczyna rozkwitała i chłonęła świat całą sobą, poznając smak przyjaźni, pierwszej miłości, silnej więzi rodzinnej. Podążała drogą do poznania samej siebie. Jednak życie zawsze weryfikuje sny o raju. Maria wróciła do Izraela w związku z samopoczuciem ojca. Rozdział "Dama" ukazuje szereg różnic między bohaterką a zwykłymi kobietami z Magdali. Ona była damą o światowych horyzontach, chętnie dyskutującą, pełną życia i energii, ciekawą świata z szerokimi znajomościami. A one? Gospodynie domowe, stłamszone przez wieki patriarchalnej tradycji, zazdrosne i nienawistne, pełne jadu... Czy w pojedynkę można zmienić świat? Niełatwe to zadanie. Raczej dla szaleńców, którzy nie boją się linczu tłumu, czy jednak dla kreatywnego odważnego człowieka, któremu niestraszny ostracyzm i poniewierka? Każdy z nas patrzy na to inaczej ze względu na wiek, pochodzenie i doświadczenie. Świat jest pełen barw, lecz każdy pojmuje go w inny sposób. W Izraelu było tak samo. Bano się zmian, kolorowych osobowości, mogących zaburzyć stary ład, bezpieczny, bo znany. I Maria poniosła tego gorzkie konsekwencje. "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni". Koniec końców, Maria Magdalena stała się apostołką, bo uzdrowił jej zbolałą duszę ten, który sam oddał życie za ludzkość. Rozdział trzeci skupia się właśnie na tym etapie jej żywota, od trudnej przemiany po poznanie Jezusa i drogę u jego boku.

   Maria Magdalena jest tu ukazana jako niezwykle silna i inspirująca kobieta. Mądra i wykształcona, od dziecka czuła i troskliwa, pełna miłości i ciepła, pełna wewnętrznej siły, która pchała ją do samodoskonalenia. Ambitna, pracowita, rozsądna. Bardzo wrażliwa, nie tylko na krzywdę ludzi, ale i zwierząt. Chłonęła świat i wybierała, to, co najlepsze. Była pociechą dla dziadków i nauczycielek. Zaczęła z wygranej pozycji, bogata z pochodzenia, mająca spore perspektywy przed sobą, jednak przyszłość nie była już tak słodka. Po wyjściu z klosza ochronnego zło zaatakowało. Ludzka zawiść i bestialstwo próbowały ją zniszczyć, a nawet zabić. Ile z nas by się w tym momencie załamało i nie miałoby siły ruszyć dalej? Ją wspierała rodzina, choć wewnętrzne demony powracały. Mimo wszystko Maria Magdalena nie załamała się, poszła dalej swoją drogą, bardziej wyczulona, ostrożna, a mimo to silna. Świat próbował złamać jej skrzydła, ale one rozwinęły się do lotu, by nieść swą właścicielkę hen daleko, by mogła szerzyć swoje prawdy. Czy jej się to udało? Patrząc na XXI wiek i pozycję kobiet to tak, choć zostało jeszcze wiele do zrobienia.
   Maria Magdalena przedstawiona przez Ewę Kassalę przykuwa uwagę, bo jest autentyczna. To kobieta z krwi i kości. Ma lepsze i gorsze dni, ale walczy o siebie i swoich bliskich. Jest gotowa przebaczać wrogom, nieść pomoc potrzebującym, ale nie chełpi się tym. Pozostaje skromna. Poznanie Chrystusa zmienia jej sposób postrzegania świata, wzbogaca ją wewnętrznie, choć tak naprawdę chyba tylko wyciąga z niej to, co najlepsze. Analizując jej egipskie życie, ma się wrażenie, że zalążki tego dobra były w niej cały czas.

    Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt jej przemiany. U wielu osób ból i cierpienie, traumatyczne przeżycia skutkują depresją, zaburzeniami adaptacyjnymi, lękiem. Nie każdy potrafi się z tego podnieść. Maria potrzebowała czasu, ale przekuła ból w siłę, nie poddała się, jakby na złość wrogom, podniosła się i żyła dalej, choć każdy dzień stawiał przed nią nowe wyzwania i walkę z własnymi koszmarami. Jej postawa to nadzieja i wskazówka dla skrzywdzonych, samotnych osób, które niejedno już przeszły i wylały hektolitry łez. Ona pozwala wierzyć, że gdzieś tam są drzwi, które tylko czekają na otwarcie, by było lepiej.
   Ewa Kassala pokazuje w swoich powieściach silne kobiety. Na czym polega kobiecość Marii Magdaleny? Moim zdaniem to nie piękne stroje, makijaż, niebanalne wysławianie się i atrakcyjność fizyczna, ale właśnie bogate wnętrze, w  którym ma się ochotę zatonąć. Taka kobieta roztacza wokół siebie blask, który przyciąga, emanuje dobrem. Inspiruje, zachęca do poszukiwania własnej drogi, uczy, wyzwala w nas to, co najlepsze. Kobiecość to wrażliwość na piękno świata, ale i siła, by przeciwstawić się złu i głośno wyrazić swoje zdanie. To pokochanie samej siebie, pójście przez świat z iskrą w oku, lecz skromnie i pokornie, bez wbijania noży w plecy konkurentów i przyjaciół. To szczerość i lojalność wobec własnych zasad i siebie. To chęć doskonalenia siebie. Kobieta nie musi mieć dzieci i męża, by być spełniona. Może realizować się w każdej wybranej przez siebie pasji, byle mieć do niej serce. Kobiecość to cierpliwość, uśmiech i satysfakcja. To nasz cień. Kobiety są kobietami zawsze, od urodzenia. Ważne, by nie zapomniały o swej wewnętrznej sile i intuicji serca. Maria Magdalena jest nauczycielką asertywności. Kobietą, która wiele przeszła i wie, o czym mówi. Warto jej wysłuchać i wyciągnąć z tego wnioski dla siebie.

    Ta powieść jest niezwykła, bo dotyka tak wielu różnych tematów. Ważnych. Jedną z najbardziej poruszających historii jest życie Zoe. Jej świat jako dziecka był uzależniony od humorów ojca alkoholika i awanturnika, który nie szczędził ręki ani jej ani matce. Strach, lęk, wycofanie, zamknięcie się w sobie, wpisanie się w jakieś schematy, by czuć się bezpieczniej, bo to może uchroni przed kolejnym ciosem... a mimo to chęć zabłyśnięcia wśród rówieśników, bycia docenioną i lubianą. To walka ze sobą samym. I tak przez całe życie. Czemu? Bo dzieciństwo rzutuje na dorosłość, a wojna z przeszłymi koszmarami to naprawdę ciężka praca. Starożytność czy współczesne czasy, problem ten sam. Przemoc domowa była, jest i będzie, ale trzeba z nią walczyć. Ważne jest wsparcie bliskich i znajomych, osób, które pomogą się wyrwać z tego błędnego koła, a dzieciom wyjść w przyszłości z traumy DDA. Autorka pokazuje nam schemat działania tego problemu i możliwe rozwiązanie. Daje siły na walkę z bestią.
   Kolejną ważną sprawą poruszoną w "Marii Magdalenie" jest stosunek ludzi do zwierząt. Przykładem może tu służyć Eucharia z kotką Bastet, Maria i jej Leo oraz podejście Marii do składania krwawych ofiar w świątyni Izydy. Miłość i przywiązanie do zwierząt sprawiało, że były one traktowane jak członkowie rodziny, istoty wolne, posiadające uczucia i wiele rozumiejące. To one niejednokrotnie są najlepszymi przyjaciółmi i są w stanie oddać życie w obronie opiekuna. Nieważne kot czy pies, chomik czy żółw, każde zwierzę zasługuje na szacunek. Jest to niezmiernie ważne, zwłaszcza dziś, bo za zamkniętymi murami nieraz dochodzi do tragedii, dlatego trzeba interweniować tak jak to zrobiła Maria, ratując ptaki złapane ku czci Izydy, sprzeciwiając się ich mordowaniu.
   Warto też jeszcze na chwilę wrócić do przemocy, a dokładniej gwałtu. Ewa Kassala bardzo dokładnie opisała ową sytuację z punktu widzenia ofiary i późniejsze demony z tym związane, ukazuje stygmatyzację zgwałconej przez społeczeństwo, jej stan psychiczny i powolne zlizywanie ran fizycznych i psychicznych. Autorka nie boi się trudnych tematów. Po raz kolejny pokazuje jak bliscy mogą pomóc ofierze i jak sama ofiara może spróbować podnieść się z tego. W delikatny, acz naoczny sposób objawia to społeczne tabu. Ponadto pisarka ukazała jak ukarano katów. Gwarantuję Wam, że adekwatnie do czynu.
   Kolejny wątek to rodzinne więzy i jak bardzo ważna jest miłość. Dzieci odczuwają chłód i zniechęcenie ze strony rodziców, co powoduje, że zamykają się w sobie, mogą mieć problemy z wyrażaniem emocji. Wystarczy odrobina ciepła i zrozumienia, by powstało coś wiecznego. Taka więź na pewno łączy Marię i Martę oraz Marię i jej dziadków.

   Ewa Kassala bardzo szeroko rozbudowała w tej książce tło społeczne, polityczne i kulturalne. Miód na me serce. Pojawiają się i elementy rzymskie, greckie, egipskie i żydowskie w pełnej harmonii. Warto przypomnieć, że w tym czasie Egipt i Izrael znajdowały się pod władzą Rzymu, który stosował zasadę szeroko pojętej tolerancji dla wierzeń i tradycji lokalnych, o ile nie podważało to jego rządów i regularnie płacono podatki. Dziadkowie Marii, Karim i Aida, obracali się w międzynarodowym towarzystwie, prowadząc interesy handlowe i mając jedną z siedzib w Aleksandrii, ówczesnej stolicy Egiptu. Dzięki temu oczami Marii poznajemy tamtejszy świat, zarówno ten dworski, jak i z nizin społecznych. Jest tu cała panorama przeszłości o jakiej możemy czytać tylko w naukowych opracowaniach, a autorka tchnęła w nią życie. Oczywiście najbardziej ujął mnie pierwszy rozdział z egipskim tłem, funkcjonowanie świątyni Izydy na wyspie File, pojmowanie dawnych tradycji i obrzędów przez wykształcone warstwy społeczne i podejście obcokrajowców do tego. Wielość szczegółów i ich dokładność zniewalają i budzą jeszcze większą ciekawość. Wspaniała robota. Ważnym aspektem jest też ukazanie znajomości młodych osób różnego pochodzenia, np. Marii, Zoe z rzymskimi młodzieńcami, to jak traktowano egipskie kobiety, na co mogły sobie pozwolić, jak się zachowywać. Rozdział drugi to już trudniejszy orzech do zgryzienia, bo Izrael to totalne zaprzeczenie swobody egipskiej. Tam panowały surowe zasady, kobiety wtłaczano w sztywne ramy, bez wolnej woli. Tu mężczyzna był ważny, jego prezencja i zdanie innych o nim. Czasem ta fałszywość odbijała się innym czkawką, np. nadmierna bogobojność Ethel, jej zawiść i plucie jadem skrzywdziło niejedną osobę. Ponadto autorka ukazała rozstrzał panujący wśród Żydów w kwestii politycznej i religijnej oraz jak bardzo osłabiło to ich kraj. Czytelnik ma szansę poznać zdanie samych zainteresowanych, jak i obcokrajowców. Kassala poruszyła w tej książce zarówno sprawy życia prywatnego jak i zawodowego. Daje to wgląd w życie codzienne tego niezwykłego okresu.
   Wspomnę tylko, że dodatkowym smaczkiem powieści jest drobny wątek słowiański w postaci dziewczynki uratowanej z domu uciech, Dąbrówki. Ukazuje to jak szerokie były wpływy imperium rzymskiego. Nawet mieszkańcy dalekiej Północy trafiali do Afryki, musieli poznać język i zwyczaje, przystosować się do klimatu. 
   Wspomniałam już, że temat Izraela jest niezwykle trudny, bo delikatny, chociażby ze względu na postać Chrystusa, który odgrywa tu znaczącą rolę. To postać kultu religijnego, o której mamy wiele źródeł i tradycji. Które są prawdziwe? Pisarka musiała zebrać wiele z nich i wybrała te, które były jej zdaniem najwiarygodniejsze. Z kart powieści wyłania się uduchowiony człowiek, który czuje swą misję, ma powołanie do nauczania i robi to z prawdziwej miłości do ludzi. Mimo to odczuwa brzemię, które na nim spoczęło, odczuwa ból, walczy z pokusami. Jest silny dla Boga i ludzi. Jego niezłomność i wiara podbudowują, sprawiają, że poszłoby się za nim na sam kraniec świata. Zatem nie ma co dziwić się Marii Magdalenie, że podążyła za nim i stała się jego gorącą wyznawczynią. Ewa Kassala ukazała więź tej dwójki bardzo delikatnie, ze smakiem i zgodnie z nauką Jezusa, przy okazji wskazując czym tak naprawdę powinien kierować się w życiu prawdziwy chrześcijanin. Miłością.

   Ewa Kassala w "Marii Magdalenie" przeszła samą siebie. Poniosła ją fala wyobraźni złączona z twardym postanowieniem trzymania się danych historycznych, psychologicznych itd. Każdy szczegół został dokładnie przemyślany i rozpisany. Jestem tym zachwycona. Kwiecisty, bogaty język, niebanalny styl, wspaniała fabuła, intrygująca akcja, wielość przemyśleń i cała kopalnia cytatów. Autorka znów maluje słowem przeszłość dla czytelnika. To sztuka sama w sobie, szczera i prawdziwa, na wyciągnięcie ręki. Działa jak wehikuł czasu. To lektura przyjemna, ale przede wszystkim pouczająca i poważna. Tłumaczy czym jest miłość, przyjaźń, szacunek, wiedza i kobieca siła. Daje nadzieję i pokazuje wyjście z trudnych sytuacji. Otwiera oczy na barwy świata, uwrażliwia na jego piękno. Uczy także by nie odwracać spojrzenia od cierpienia innych, by interweniować i pomagać. Dobro zawsze wraca.
   Pisarka wzniosła się na szczyty swoich możliwości i jest to jedna z jej najlepszych książek. "Maria Magdalena" to bogactwo form, języka i stylu. Pod względem merytorycznym i treściowym to prawdziwa perła na rynku wydawniczym. Niezwykła i wyjątkowa. Pokochałam tę powieść całym sercem.
   Czy są tu jakieś minusy? Jest za krótka i momentami za bardzo wchodzi w sferę ezoteryki, kosmicznej energii, ale należy zważać na to, że w starożytności takie podejście mogło być na porządku dziennym, gdzie religia, astronomia i astrologia przenikały się wzajemnie.
   Podsumowując, polecam "Marię Magdalenę" z czystym sumieniem, bo to powieść genialna. Ewa Kassala wykonała kawał solidnej roboty. To prawdziwie uskrzydlona książka. Historia została zręcznie utkana z nici fantazji autorki i przeszłości. Świat miniony ożył, zmarli przemówili, ich dusze wzleciały ku niebu, by przekazać nam ważne przesłanie, że powinniśmy się wzajemnie miłować i szanować, ludzie i zwierzęta. Piękno przeszłości przelewa się z kart powieści do domu czytelnika i onieśmiela, wzrusza, budząc najwrażliwsze struny serc. Dobro i zło, które się tu przeplatają, udowadnia, że nic nie jest tu przesadzone, wyidealizowane. To prawdziwy świat, ale umiejętnie ukazany. "Marię Magdalenę" trzeba przeczytać. Naprawdę.